Forum Twilight RPG/PBF Strona Główna

Mieszkanie Grace
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Twilight RPG/PBF Strona Główna -> USA / New York, New York...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:50, 27 Sty 2010    Temat postu:

/ Mieszkanie na drugim piętrze

Znaleźli się pod wieżowcem w którym mieszkała jego matka. Ludzi dziś było mało. Mało jak na Nowy York, choć w porównaniu z Forks tłok był ogromny. Wjechali windą na górę i znaleźli się pod drzwiami do mieszkania grace. Adam zdziwił się słysząc już z klatki trzask drzwi. Poznawał ten trzask. Spojrzał zdziwiony na Marikę. Widać matce coś zginęło albo coś nie poszło po jej myśli. Wzruszył ramionami, bo nie było się czym przejmować. Sam wiedział najlepiej że nie trzeba mieć wyraźnego powodu by trzasnąć sobie drzwiami. Nacisnął klamkę wpuszczając swoją żonę do środka - Mamo! - zawołał i rozejrzał się. Zamknął drzwi przyglądając się chłopakowi, którego widział pierwszy raz w życiu. Po chwili na korytarzu pojawiła się dziewczyna, która trzasnęła go po głowie. Ta zatrzymała się jak wryta i utkwiła wzrok w Marice - Hermana! - wykrzyczała wpatrując się w kobietę u boku Adama. Z kuchni wyjrzała Grace, która pobladła jak ściana i wróciła do niej natychmiast. Adam uniósł dłonie nie wiedząc kto kim jest - Znasz ją? - zapytał Marikę przyglądając się dziewczynie która szczebiotała nieprzerwanie po hiszpańsku - To... - jego spojrzenie przewędrowało od żony po dziewczynę - Twoja siostra? - ta jednak zdawała się go nie słyszeć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 23:10, 27 Sty 2010    Temat postu:

Jud otwarła szerzej oczy - Mam nadzieję ci jak najszybciej ulżyć. - odcięła się będąc przy końcu swojej jajecznicy. Nic mu nie zrobiła by zbierać się w biegu. Jadła spokojnie zbierając skrupulatnie ostatnie kawałki jajka z talerza - Bo tak było. - wymruczała gniewnie wpatrzona w jego plecy. Zerknęła na kobietę naprzeciw niej - Współczuję takiego... Kretyna i maminsynka w domu... - urwała jednak po jego słowach - Nie jesteś bez serca?! - odstawiła z hukiem pustą szklankę na stół - To ja dziękuję! - spojrzała na jego zszokowaną matkę. Wstała od stołu i wyszła na korytarz. Chris pochylał się by zawiązać but więc zamachnęła się na niego otwartą dłonią - Siedź na dupie! Sama sobie pójdę na to lotnisko ty cholernie uczuciowy gnojku! - spojrzała w stronę drzwi i otwarła zaskoczona usta. W drzwiach pojawił się nie kto inny jak Marika - Siostra!- zawołała przechodząc automatycznie na hiszpański. Wybałuszyła oczy widząc jej pokaźny brzuch jak i mężczyznę, który wszedł za nią - Wiesz, jak powiedziałam na lotnisku że byłoby miło gdybyś po mnie wpadła to żartowałam. Przecież bym sobie poradziła. - wskazała na chłopaka szorującego się po obitej głowie - Jak widzisz radzę sobie świetnie! - uśmiechnęła się do Chrisa z wyższością. Spojrzała na czarnowłosego mężczyznę z czymś na kształt zaciekawienia - To jest twój mąż? - utkwiła w siostrze zaciekawione spojrzenie. Marika cały czas wyglądała tak jakby widziała ją pierwszy raz w życiu i w dodatku zapomniała jak się mówi - No co? Źle że pytam? Nie wiesz czy ma brata? - uśmiechnęła się do starszej siostry porozumiewawczo i wyciągnęła dłoń w kierunku jej męża - Cześć. Judit Grey. - wymieniła z nim uścisk i wyciągnęła z ucha słuchawkę - Co jest siostra? Patrzysz na mnie jakbyś... Nie wiedziałaś że przyjeżdżam? - reszta zebranych nie musiała wiedzieć o czym rozmawiają - No dobra. Zabierajmy się stąd bo on... Straszny burak. - minęła ich i poszła do pokoju po swój plecak i torbę. Gdy wróciła reszta stała jednak nadal na korytarzu patrząc po sobie - No co jest?! - zawołała a pani Knight przeszła z kuchni do pokoju obwieszczając coś czego nikt nie zrozumiał za pierwszym razem bo brzmiało bardzo dziwnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grace
Człowiek



Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 0:01, 28 Sty 2010    Temat postu:

Wymiana zdań jaką teraz między sobą przeprowadzili nie pasowała wcale od obrazu pary jaki kreowali przed nią. Po chwili tajemnica się rozwiała. Grace wysłuchała syna z miną która wyrażała niedowierzania, ale i coś jeszcze. Ucieranie nosa? Mi?! Wzdrygnęła się gdy dziewczyna uderzyła szklanka w blat stołu. Przyznała Jud rację co do kretyna jakim jest Chris skinieniem głowy. Mogła znieść wszystko. Każde inne wytłumaczenia ale nie to że chciał jej 'utrzeć nosa'. Smarkaczu... Jak to sobie wyobrażałeś? Miałam ci gratulować?! Wstała gdy Chris i Jud wypadli z kuchni. 'Mamo!' Grace stanęła w miejscu. Poczuła ciarki na plecach. Nie... Uznała że najzwyczajniej w świecie się pomyliła. Wychyliła głowę z kuchni i poczuła jak słabnie. Krew odpłynęła jej z twarzy jak i energia z ciała. Lekko się trzęsąc podeszła do krzesła i opadła na nie. Na korytarzu była Marika. Grace nie wiedziała skąd tak nagle się wzięła. Była też jej siostra która dawała popis elokwencji w języku z którego Grace nic nie zrozumiała. Jej podejrzenia okazały się słuszne i jakimś cudem nocowała u niej siostra jej synowej. Na korytarzu był też Christopher. I był Adam. Adam... Starsza kobieta ukryła twarz w dłoniach. Po jego minie wiedziała że jeszcze nie wie o co chodzi. Bo skąd? O wiele bardziej bała się reakcji pierwszego syna. Przeczesała włosy palcami jakby chciała wygarnąć z głowy wszystkie złe rozwiązania tej sytuacji a znaleźć słuszne. Położyła dłonie na blacie. Nie trzęsły się. Nigdy nie histeryzowała. Trudno. Niech znają prawdę. Była silna psychicznie. Uniosła w górę głowę i wstała wolno od stołu. Dopiła swoją herbatę i usłyszała Jud która chyba nie mogła dojść do porozumienia z Mariką. Wyszła na korytarz. Spojrzała na zebrane towarzystwo, stojąc przed nimi sztywno. Jud wpatrywała się wyczekująco w Marikę. Chris masował głowę a Grace strasznie korciło by mu poprawić. Uniosła wzrok w górę i spojrzała w oczy starszego syna. Oschłym, rzeczowym jak najbardziej poważnym tonem oświadczyła bez najmniejszego zawahania - Adamie. Poznaj Christophera. - wskazała na chłopaka - Twojego młodszego brata. - w przedsionku zapadła głucha cisza. Było słychać jedynie niewyraźne, przytłumione dźwięki ze słuchawek wiszących na szyi dziewczyny - Bawcie się dobrze. - mruknęła i przeszła do pokoju. Ze szafki wyciągnęła butelkę koniaku i kieliszek. Tylko dla siebie. Nalała solidną dokładnie odmierzoną porcję wiedząc że będzie jej to potrzebne. Zakręciła butelkę. Przeszła powoli przez pokój i usiadła w fotelu wyobrażając sobie co za chwilę może się zacząć dziać w jej mieszkaniu. Upiła mały łyczek rozkoszując się smakiem alkoholu. Oparła się wygodnie i założyła nogę na nogę wpatrzona w panoramę Manhattanu widoczną za oknem. Czekała.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 8:07, 28 Sty 2010    Temat postu:

Właśnie wiązał buty kiedy to poczuł silny ucisk i ból w czaszce. Machinalnie się złapał za głowę masując obolałe miejsce. Obrócił się w stronę swego oprawcy bo myślał, ze to matka, ale po tonie głosu szybko zwątpił w to. Zacisnął dłonie w pięści, usta ściskane pobielały, twarz stała się purpurowa, a oczy pociemniały z gniewu. - Ty pieprzona kretynko. Pogięło Cię? Masz czelność mnie bić? Wyjdź zanim... - nie dokończył. Obrócił się napięty w stronę drzwi z której ktoś wołał 'mamo'. Ujrzał dorosłą, bardzo ładną i w dodatku w ciąży kobietę, a obok niej wysokiego, dość dobrze zbudowanego, czarnowłosego mężczyznę. To on wypowiedział te słowa. Pierwszym co pomyślał, to to, ze się przesłyszał, ale nie. Nie przesłyszał się. Jak się okazało kobieta była siostrą Judit. Mocno go to zaskoczyło. Nic nie rozumiał z wymiany ich zdań. A raczej jej bo kobieta chyba była równie mocno zaskoczona co on. Zlustrował uważnie mężczyznę i utkwił w jego facjacie, a konkretnie oczach wrogie spojrzenie. Po prostu facet mu się nie spodobał. Na kilometr pachniało od niego złem. Tak się mu przynajmniej wydawało. Wszystko działo się tak szybko. Najbardziej z nóg ścięły go słowa jego matki. Brata? Jakiego słodko! brata? Ja nie mam brata. Grace co Ty pieprzysz? Obrócił się w jej stronę, ale jej już nie było. Wszystko zawirowało mu przed oczami. Nogi lekko zmiękły. Zrobiło mu się niespodziewanie gorąco, a za chwilę twarz widocznie pobladła i przypominał teraz wręcz kościotrupa. - Br... - nie umiało mu to przejść przez usta. - Bra... - starał się jak mógł, ale jakaś gula tkwiła w gardle. - Brat... Co? Co Ty pieprzysz? - zszokowany wypalił kiedy częściowo odzyskał głos. - Ja nie mam brata jestem jedynakiem. Matko? - nie zaszczycając nikogo więcej uwagą obrócił się chamsko na pięcie i wparował do pokoju gdzie była Grace i ze spokojem popijała alkohol. Sam miał wielką ochotę się upić. Wątpił w to by matka mu się pozwoliła napić. Z widoczną bladością na twarzy nie podobną w ogóle do niego stanął przed matką. - Wyjaśnij mi to, bo chyba mam omamy? Co to znaczy, ze mam brata? To coś ma być moim bratem? Ten knypek? Wykluczone. - warknął wściekle. Coś w niego wstąpiło. Był wściekły, a zarazem porażony szokiem przemieszanym z niedowierzaniem. Dyszał ciężko gotowy zaraz wybuchnąć. - No mów! - ponaglił matkę. - Cholera jasna, tak to zawsze potrafisz mnie opierdalać, więc dlaczego teraz uparcie milczysz? Ty, która mi tłukłaś do głowy prawdę, a teraz co? Kłamstwo. Ot tak sobie obwieszczasz mam brata? Ile ma lat? I co dalej?!- zaczął wręcz wrzeszczeć na matkę olewając wszelkie konsekwencje. Nie potrafił się opanować. Nie mógł. Poczuł się oszukany, przez własną matkę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marika Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z piekła
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 8:29, 28 Sty 2010    Temat postu:

Zaczęła się śmiać kiedy Adam jej opowiedział o jakimś sąsiedzie Grace. Była to opowiastka z dzieciństwa. Lubiła jak Adam jej opowiadał o sobie. Weszła do środka postąpiła dwa kroki w przód i zamarła jak porażona prądem. Oczy jej się wybałuszyły chwilowo na wierzch ze zdziwienia. Top co zobaczyła było nie lada szokiem. Była tu jej siostra. Ale skąd się tu wzięłaś? - Ciągle przemawiała do niej, a ona nie potrafiła nawet słowa przepowiedzieć. Kiedy skończyła dobrą chwile musiała sobie dać na opanowanie. Spojrzała na nieznajomego chłopaka. Pierwszy raz widziała go na oczy. Nie zastanawiała się kim był, ani skąd się tu wziął. Utkwiła znów wzrok w siostrze. Nawet nie dosłyszała słów swego męża. Cicho odchrząknęła i sama również przeszła na hiszpański. - Judit. Co Ty tu do jasnej cholery robisz? - to było podstawowe pytanie, które najbardziej ją nurtowało. - Chryste coś Ty z sobą zrobiła? Gdzie są Twoje brązowe włosy? Co to za kolczyki? Jak Ty wyglądasz? - Nie poznawała jej. Dawno się nie widziały. Bardzo dawno. - Dokąd chcesz iść? Dopiero co wczoraj przyleciałam. Skąd mogłam wiedzieć, ze mam się z Tobą spotkać? Wytłumacz bo nie wiem. - Skupiła się całkowicie na siostrze, która napierała na nią. - Nie wiedziałam. Niby skąd? Jestem jakimś jasnowidzem? Tak to mój mąż. Rodzice wspominali, ze jesteś na obozie, ale już chyba zapomnieli wspomnieć, ze masz przyjechać do mnie - prychnęła cicho pod nosem. - Nigdzie się nie zbieramy bo... - Słowa Grace ścięły ją z nóg. Przytrzymała się męża i spojrzała na jego zaszokowaną, zaciętą twarz. Nie wróżyło to nic dobrego. Znała to. Wiedziała, ze zaraz rozpęta się tu piekło. Ścisnęła go mocno za rękę, którą mu podała aby spleść swoje palce z jego. - Brata? - przeszła znów na angielski. - Brata? - znów powtórzyła jak echo. Teraz dopiero co była w potwornym szoku. I tak po prostu Grace im to obwieszcza. Ile czasu to ukrywała. Na pewno Adam nie wiedział. Mówił, ze jest jedynakiem. Gdyby miał brata, nawet takiego którego nienawidzi wspomniał by jej o tym. Po jego minie wywnioskowało, ze nie wiedział. Nabrała kilka głębokich wdechów w płuca i poszła za Adamem, który wparował jak burza do pokoju gdzie był chłopak i Grace. Usiadła ociężale na kanapie nakazując swojej siostrze zrobić to samo. Zakazała jej jakichkolwiek sprzeciwów i wtrącania się w nie swoje sprawy. To sobie musieli wyjaśnić sami. Pogłaskała się po brzuchu. Poczuła lekkie mdłości, które szybko jakoś starała się strawić. Brzuch ją rozbolał. Zamknęła na moment powieki aby się uspokoić, by ponownie za chwilę je uchylić. To co zaczęło się dziać przechodziło wszelkie, ludzkie pojęcia. Takiego wrzasku dawno nie słyszała i to nie z ust Grace, a z ust Adama i Christophera, bo tak go nazwała matka. Kłócili się i to nie byle jak. To jak spotkanie dwóch takich samych charakterów. Wojna domowa. Istne piekło. Przestańcie... - Nie była zdolna otworzyć ust aby to powiedzieć. Bała się, ze mogłoby to być złe w skutkach dla niej. Czekała aż to wszystko się zakończy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:01, 28 Sty 2010    Temat postu:

Oparł się o drzwi czekając na jakiekolwiek wyjaśnienia. Nie zrozumiał ani słowa z wypowiedzi Mariki czy jak po chwili się okazało Judit. Wyciągnął do niej dłoń niewiele o tym myśląc. Siostry były obok siebie diametralnie różne i to Adama zbijało z tropu. Spojrzał raz jeszcze na chłopaka z zamiarem zapytania czego tu szuka i kim jest. Po chwili w przedsionku pojawiła się Grace. Adam spojrzał na matkę. Chciał wyjaśnień, ale nie takich jakich uzyskał. Młodszego brata? - Kogo? Brata?! - parsknął śmiechem sądząc że sobie z niego, z nich żartuje. Grace nie powiedziała więcej, a to co wyjawiła przed chwilą musiało być prawdą. Adam wiedział że matki nie stać na takie dowcipy. Przytrzymał Marikę wpatrując się w wejście do pokoju w jakim zniknęła. Nic nie powiedział. Zacisnął usta i przymknął lekko oczy odchylając głowę w tył. Kiedy je otwarł nie było w nich nic prócz czystej, zimnej pustki. Stał sztywno, trzęsąc się lekko z gniewu jaki w nim wzbierał. Chłopak, ktoś kogo mu przedstawiła jako jego brata wszedł tam za Grace - Brata? - powtórzył raz jeszcze. Puścił Marikę i ruszył za swoją matką do pokoju. Stanął przed nią i podparł się pod boki - Co to do cholery znaczy?! - wykrzyczał jej prosto w twarz - Upadłaś na głowę?! - obrócił się w stronę chłopaka - Licz się ze słowami szczeniaku! - był od niego wyższy i starszy. Nie miał prawa nazywać go knypkiem - I lepiej usiądź, bo zaraz odlecisz. - uśmiechnął się krzywo widząc bladość jego twarzy i wskazał mu miejsce obok Mariki i jej siostry - Grace! Masz na wyjaśnienia minutę. - powiedział szybko - I lepiej by były dobre. - wycedził - Bo ja.... Nie mam i nie będę miał - podkreślił wskazując na siebie palcem - Słyszysz? Nie będę miał brata! Tym bardziej takiego! - chodziło mu o różnicę wieku. Zaczął krążyć po pokoju. Mina Grace wystarczyła mu za odpowiedź. Prawda. To blade coś przy jej fotelu, to coś co oskarżało jego matkę o kłamstwo było również jego bratem. Adam nie wiedział tylko jakim cudem to się stało - Przy okazji... - zatrzymał się pod oknem i spojrzał na Grace - Wyjaśnisz mi jeszcze parę innych rzeczy. - powiedział i zaczął ponownie krążyć po pokoju. Zerknął na Marikę, która też nie wyglądała najlepiej. Potarł brodę dłonią nie mogąc zebrać myśli i wysnuć jakiegoś konkretnego wyjaśnienia tej sytuacji. Jak jej się coś stanie... Utkwił wrogi wzrok w Chrisie. Ty albo Grace... Odpowiecie mi za to. Chciał się uspokoić, ale najzwyczajniej w świecie nie mógł - Czekam! - jeszcze bardziej rozsierdzał go spokój matki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:37, 28 Sty 2010    Temat postu:

Judit już wiedziała dlaczego nie zbierają się nigdzie. Cofnęła się z drogi mężowi Mariki, który ruszył do pokoju za Chrisem. Jud wzruszyła ramionami - Wiesz... Jak miałam na myśli brata to może akurat nie tego idiotę... - mruknęła - Poczekaj! - przytrzymała siostrę za ramię słysząc pierwsze krzyki dochodzące z pokoju w którym znajdowało się rodzeństwo i pani Knight. Schyliła się i wyciągnęła z torby list jaki zostawiła jej matka - Spójrz. Tak mi napisali. Jak mogłaś nie wiedzieć? - usiadła obok siostry na kanapie przyciskając się do niej nieznacznie. Zaczęła wodzić wzrokiem za jej mężem dając chwilę na zaznajomienie się z treścią listu. Gdy Marika była przypuszczalnie w połowie Jud zaczęła mówić - Nocowałam tutaj. - uznała że wymaga to dokładniejszego wytłumaczenia - Bo... Pomyliłam bilety na lotnisku. Zderzyłam się z jakąś laską i wzięłam przez pomyłkę jej. Wiem terminale też pomyliłam, ale miałam wybitnie ciężką noc. Wróciłam z tego pojebanego obozu i spotkałam się ze znajomymi. - wyszczerzyła się do siostry - I on... To znaczy Christopher zaproponował mi pomoc. W zamian za to że będę udawać jego dziewczynę mogłam się w spokoju wyspać. Cóż śmieszny jest bo później wszystko wypaplał. - kiedy zauważyła jak Marika jej się przygląda pociągnęła za różową grzywkę nic sobie nie robiąc z krzyku obu mężczyzn i spokojnego, opanowanego tonu kobiety - To teraz modne. I ładne. - dodała z uśmiechem a światło zatańczyło na jej srebrnych kolczykach - A ty co? Widzę że już niedługo koniec? - zaczęła kręcić młynka słuchawką i podkurczyła nogi pod siebie - Chłopak czy dziewczynka? Ogólnie to rodzice mi nie powiedzieli że musisz wychodzić za mąż. Trochę nerwowego masz faceta... - zauważyła widząc jak Adam uparcie wędruje po obszernym pokoju - Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! - zapiszczała i cmoknęła zdezorientowaną Marikę w policzek. Jeśli chodzi o Jud to nic jej nie ruszało.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:50, 28 Sty 2010    Temat postu:

Postawa niby jego rzekomego brata zaczęła go doprowadzać do szewskiej pasji. A słowa rozsierdzały jeszcze bardziej. Szczeniaku? - Zawarczał cicho pod nosem. Nikt mu nie będzie mówił, ze jest szczeniakiem. A już na pewno nie ten facet. Nie trawił go. - Odpieprz się. Nie jestem szczeniakiem. Nie będziesz mi mówił co mam robić. - wycedził przez zaciśnięte zęby. Wskazał kciukiem na siebie. - Masz coś do mnie?! - rzucił mu wyzywające spojrzenie. Przestał się przejmować matką, która i tak uważał za kłamliwą i fałszywą. Jego skóra na twarzy odzyskała kolor. Nie był już blady, a wściekle czerwony. Poczuł się oszukany i zdradzony. To najbardziej bolało. Nie dał jednak po sobie tego poznać. Skrzętnie ukrywał wszelkie emocje. - Goń się kretynie. - odsunął się lekko w tył. Denerwowało go również to jak się odzywał do jego matki. Pomimo wszystko była jego opiekunką. - Trochę szacunku do matki debilu. A może Cię nauczyć tego co? - rzucił ironicznie do niego. Na jego usta wystąpił zaczepny, kpiący uśmiech. - Powiadam kolejny raz to coś, nie będzie moim bratem. Wszyscy, ale nie on. Jak on wygląda? Jak pedał. Te kolczyki w uszach? - nie potrafił się wyzbyć oceny jego postury. - I co jeszcze? Zaraz może się jeszcze dowiem, ze mam może siostrę co? Albo kolejnego brata?! - odchylił lekko głowę w tył i począł się śmiać. - Nie może być. No co jest braciszkuuuu... - specjalnie wydłużył ostatnie słowo śmiejąc się wciąż ironicznie. - Co się tak gapisz? Zaraz Co gały z orbit wyjdą. Boli co? Kłamstwo zawsze boli. Nie wyglądasz mi na takiego co to sobie radzi z bólem. Raczej na kogoś, kto łamie się szybko kiedy coś go osacza. Dusi Cię to? Dusi co?! - znów rzucił przez zaciśnięte zęby. - Jak Ty matko mogłaś takiego kretyna urodzić? Takie nic nie warte coś? Godne pożałowania? Przecież wali od niego na kilometr złem. I co jeszcze? Może mam się z nim zaprzyjaźnić? Wybijcie sobie to wszyscy z głowy. Nie zasługuje z mojej strony na nic innego jak na pogardę. - wyprostował się przez co przybyło mu na wzroście z pięć centymetrów. Miał to wszystko gdzieś.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Christopher Knight dnia Czw 17:51, 28 Sty 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marika Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z piekła
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:08, 28 Sty 2010    Temat postu:

Siedziała zdezorientowana czytając list od rodziców. Dlaczego mi nic nie powiedzieli? Co oni sobie wyobrażali? - Zdenerwowało to Marikę. Nie to, że nie lubiła siostrę,a le została tym zupełnie zaskoczona. Nie mogła się skupić na treści listu kiedy oni tak krzyczeli. Denerwowała się co raz to bardziej. Zacisnęła lekko ręce na kartce papieru bo litery zaczęły się jej na moment rozmazywać. - Przestań tak o nim mówić. Nie widzisz, ze dla nas wszystkich jest to wielkim szokiem? - Słowa Chrisa na temat jej męża rozsierdziły teraz Marii. Nikt nie będzie się tak wyrażał o jej mężu. - Ten cuidado con lo que dices, porque me levanto mocosa. - rzuciła zła Marika w stronę chłopaka, który i tak jej pewnie nie zrozumiał. Powróciła do siostry. - Przestań się tak wulgarnie odzywać. To do Ciebie nie pasuje. Uważaj na drugi raz. A jak by Ci się krzywda stała? Miałabym Cię na sumieniu. - westchnęła ciężko, aż ją coś zakuło w brzuchu. Pochyliła się lekko w przód. - Przecież mówię, ze nie wiedziałam o tym. Rodzice jak przyjechali strasznie się pokłóciliśmy. Doszło do afery. Cud, ze stawili się na ślub. Ogólna paranoja. - wywróciła oczami. Dokończyła czytać i odłożyła list na bok. Była zła na rodziców, ze ją w to wpakowali. - Dobrze, ze trafiłaś akurat na Grace, ale co jej strzeliło do głowy? czemu to ukrywała? - Tego nie wiedział nikt i raczej wątpliwym było aby teraz poznać prawdę. Poczuła kolejny skurcz. - Aj. - cicho sapnęła znów się lekko pochylając, ale przez ten gwar nie było tego słychać. Za dużo nerwów, za dużo tego wszystkiego. - A Ty byś nie była nerwowa w takiej sytuacji? Na pewno zachowywałabyś się podobnie. Nie wiem nie chciałam znać płci będę miała niespodziankę. A Adam nie jest ojcem dziecka. To długa zawiła hist... Aj.. - znów się złapała za brzuch. - Ożenił się ze mną bo mnie kocha, ale to też długa zawiła historia. - ciężko dyszała. Co chwile czuła jakieś skurcze. Napad siostry jak i jej pisk nie pomagał. - Bo mnie udusisz. Dziękuj... Ajjj... - teraz zawyła trochę głośniej z bólu, ale i tego nie było słychać. Zbyt głośno aby to przekrzyczeć.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:20, 28 Sty 2010    Temat postu:

Patrzył na Marikę czytającą jakiś list. Jud była przy niej. Nic nie powinno się dziać choć jego żona nadal nie wyglądała najlepiej. Zatrzymał się i oparł o fotel na którym siedziała Grace. Popatrzył na Chrisa - Bo co? Co mi zrobisz jak się nie odpieprzę? - pokręcił głową ignorując go. Miał już zacząć zasypywać pytaniami Grace, ale nie dane mu to było. Spojrzał na chłopaka - Do ciebie jeszcze nic. Dopiero mogę coś mieć. Ty mnie chcesz uczyć szacunku? - Adam parsknął śmiechem i momentalnie zmrużył oczy - To narazie ty a nie ja zarzuciłeś jej kłamstwo szczylu. Kto ma więcej szacunku? - skinął lekko głową - Więc pomyśl czy ci się w tym czymś szarym... - wskazał na jego głowę - Bo żyjesz, musisz to mieć. Czy tam ci się coś nie obluzowało. - podparł brodę dłonią i westchnął - Powiadasz? Czy ciebie ktoś ma ochotę wysłuchać? Jakoś nie widzę chętnych. Więc do jasnej cholery zamknij się i daj jej coś powiedzieć! - uniósł głos a Grace zadrgała na fotelu - Kwestię mojego wyglądu możesz sobie przedyskutować ze mną na osobności bo teraz to raczej mało ważne! - zacisnął usta. Był starszy, był mądrzejszy. Nie będzie się z nim użerać o głupoty - Zamknij się. - wysyczał - Mam w dupie to co o mnie myślisz. Chcę wiedzieć co ma mi do powiedzenia moja - nie użył słowa 'nasza' - matka. - w pojęciu Adama nie istniało nic takiego. Utkwił wzrok w czubku jej głowy i spojrzał na siwe włosy z góry - Minęła minuta Grace. Mów. Bo któryś z nas wyjdzie. I nieprędko wróci. - skrzyżował ramiona na piersi. Bez różnicy było mu to co usłyszy. Chciał wiedzieć. Tylko tyle.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grace
Człowiek



Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:56, 28 Sty 2010    Temat postu:

Odwróciła od synów wzrok gdy na nią naskoczyli obydwaj. Bawiła się kieliszkiem przelewając leniwie koniak w lewo i w prawo. Wbiła go w podłogę czekając aż skończą. Nie spodziewała się niczego innego. Pierwszy przegiął Chris. Grace spojrzała na niego koso - Uważaj. - nie podniosła głosu. Nie musiała. Był ostry jak strzał z bata. To byli jej synowie i musieli jej usłuchać - Ja jedynie mogę was obrażać jak mi się żywnie podoba. Wy... Ty... - wstała i spojrzała na Adama. Po raz pierwszy nie miała się do niego o co doczepić. Nie miała do niego zarzutów. Chciał wiedzieć. Postawił warunek. Grace go spełni. Spojrzała na młodszego - A ty... - wysyczała mrużąc oczy - Ty się utemperuj. Bo zachowujesz się karygodnie. Adam mówi prawdę. Ma rację. Ty teraz nie masz za grosz szacunku dla mnie. Myślisz że dla niego... - machnęła dłonią w kierunku Adama - To nie jest zaskoczeniem? Że wiedział a ty biedaczku żyłeś w nieświadomości i ja jestem tą cholernie złą matką która ukrywała prawdę tylko przed tobą? Gówno prawda. Ty jesteś dzieckiem... - urwała na moment. Napiła się i odetchnęła - Od początku. Adama urodziłem dwadzieścia dziewięć lat temu. Obaj jesteście moi i Tim'a. - zerknęła na Adama a policzek jej lekko zadrgał. On nawet tego nie wiedział - No cóż.... Nie byliśmy ze sobą. Nie chcieliśmy. Ty... - tym razem spojrzała na Chrisa - Dobrze wiesz dlaczego. Wasz ojciec popadał w uzależnienie od alkoholu. Wychowałam ciebie... - wskazała na Adama - Z dala od niego. Nigdy nie pytałeś, nigdy nie mówiłam. Pod tym względem byłeś na tyle cudowny że nie chciałeś wiedzieć. On urodził się siedemnaście lat temu. - Grace zaczęła chodzić od ściany do ściany spokojnym równym krokiem - Spotkałam waszego ojca przypadkiem. Jestem tylko człowiekiem... - zacisnęła zęby nie wierząc że im to mówi. Że mówi o tym co skrzętnie w sobie chowała i dusiła przez te wszystkie lata - I... No cóż wiecie skąd się biorą dzieci. - uśmiechnęła się krzywo - On... - wskazała znów na młodszego - Został z nim bo tak było lepiej. Tak miało być lepiej i było. Wasz ojciec o wszystkim wiedział. Nie mówił tobie Chris bo po co? W życiu nie myśleliśmy o tym ze wy... - odstawiła pusty kieliszek i podeszła do szafki po butelkę - Podział obowiązków. Adam nigdy nie chciał znać ojca... Ty żyłeś w przekonaniu że nie masz rodzeństwa. Nie przypuszczałam że się spotkacie. - przysiadła na szafce i upiła łyka z kieliszka - Nie jestem kłamcą. Powiedziałam wam prawdę. - utkwiła wzrok w Chrisie - Zaprzeczysz? - przeniosła spojrzenie szarawych oczu na starszego syna - Chodzi o nazwisko? - uśmiechnęła się lekko - Już wiesz. Nie wyszłam nigdy za mąż. W świetle prawa byłam zawsze panną z dzieckiem a mąż nie był mi potrzebny. - wyznała z brutalną szczerością i popatrzyła na nich - Nie wymagam od was czegokolwiek... - wzruszyła ramionami podchodząc do okna - Możecie się ignorować dalej, jak wam się żywnie podoba. Chciałeś prawdy to ją masz. - powiedziała do Adama obserwując jego sylwetkę w szybie - Obaj ją macie.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Grace dnia Czw 18:57, 28 Sty 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:07, 28 Sty 2010    Temat postu:

Jud zerknęła na chłopaka do którego skierowane słowa jej siostry - Nie strzęp sobie języka. On nie zna przecież hiszpańskiego - powiedziała i poklepała nieśmiało po ramieniu. Marka zasyczała więc Judit odsunęła się od niej. Popatrzyła z boku na siostrę. Można było o nich różne rzeczy powiedzieć ale nie to że się nie kochały - Marika? Co z tobą? - spojrzała jak siostra na matkę Chrisa która zaczęła długą tyradę. Jud miała ochotę się roześmiać ale nie potrafiła się na to zdobyć widząc miny Christophera i Adama. Kojarzyło jej się to z jaką chora telenowelą. Zwróciła uwagę na to co mówi siostra - Ach to jeszcze nie wiesz? Ja bym chciała jednak... Nieważne. - ucięła gdy zobaczyła jak Marika pobladła i przyciska dłonie do brzucha - Co ci jest?! - zapytała przerażona nie na żarty miną jaka wymalowała się na twarzy Mariki. Grace chyba skończyła bo w pokoju zapadła cisza, ale na nie nikt nie zwrócił uwagi nawet najmniejszej.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:26, 28 Sty 2010    Temat postu:

Poczuł się urażony słowami matki. W najmniejszym stopniu nie przejął się Adamem. Olał go. Ignorował. Tak było najlepiej. Nie warto było się z nim kłócić. Zachował spokój i wysłuchał tego co mówi matka, a każde jej słowo to tak jak by ktoś zabierał mu cząstkę ciała. Przeszywały jak sztylety. Zadawały ból. Raniły. Zacisnął usta w wąską linię. Zacisnął dłonie w pięści. Jego twarz nie wyrażała nic. Oczy zionęły pustka. Wstydził się tego, ze trafił do takiej rodziny. A zabolały najbardziej słowa, które powiedziała jego matka. - Ach, czyli jestem tylko efektem ubocznym? - teraz mówił nad wyraz bardzo spokojnie, ale oschle i chłodno. - Kimś, kto w ogóle nie powinien przyjść na ten świat. Taki podrzutek tak? - nie uśmiechnął się. Nie zakpił. Zachowywał się tak jak by uszło z niego życie. - Taki dzieciak, mały gnojek? Nic nie wart śmieć? takie coś co tu nie powinno teraz stać? Zwykła wpadka. - postąpił krok w tył. - Mylisz się matko. Każdemu należy się prawda. Chociażby i miała być bolesna. A mówiłem Ci kiedyś, ze chciałem mieć brata? Ach nie mówiłem, bo u nas bywałaś gościem. Jak Ci się zachciało przyjechać i przypomniałaś sobie o moim istnieniu. No cóż trudno. Spłodziłaś mnie. Trzeba było usunąć. Przecież wiele matek tak robi. Nie musiałabyś się teraz ze mną użerać. Nie musiałabyś tego przechodzić. - postąpił kolejny krok w tył. - Miałem Cię za autorytet, za osobę godną naśladowania, ale teraz? teraz po prostu Cie nienawidzę. Jesteś zakłamana, bo przez 17 lat mojego życia nie zdobyłaś się ani Ty ani ojciec na to aby wyznać prawdę. Ty, która zawsze mi tłukłaś do głowy, ze prawda jest najważniejsza, ze trzeba mówić prawdę, trzeba być uczciwym. A TY byłaś? Wobec mnie czy jego? Nawet jemu się to chyba należało. Fakt było to dla mnie szokiem. Mało ważne. Nie chcę Twego nazwiska, nie chcę niczego co się z Tobą wiąże, z tą pseudo rodziną. Nie chcę niczego od Ciebie. Ani Twej zakłamanej miłości, ani uczuć, ani opieki. Po prostu zostaw mnie w spokoju. - obrócił się na pięcie, szedł sztywno wyprostowany z dumnie uniesioną głową. Po chwili jedynie dało się słyszeć silny trzask drzwi aż się szyby w domu zatrzęsły. Poszedł. Sam nie wiedział dokąd. Nie chciał wiedzieć. Niczego nie chciał. A najbardziej to chyba pragnął śmierci. Czystej, nieprzymuszonej z własnego wyboru. Przecież i tak był niechciany według siebie. Opiekowali się nim jedynie z obowiązku. Żałował tego. Żałował, ze przyszedł na ten pochrzaniony świat.

/ ?!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marika Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z piekła
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:43, 28 Sty 2010    Temat postu:

Marika wysłuchiwała tego wszystkiego z kamienną twarzą. Było jej przykro. Współczuła mężowi i temu chłopakowi i nawet Grace bo musiała się na to wszystko zdobyć. Nie mogła zrobić nic. Kolejny skurcz ją dopadł. Tym razem silniejszy. Jęknęła cicho. Pochyliła się w przód, a chwilę później odgięła się w tył. Dyszała ciężko. Źle. Bardzo źle. - mówiła do siostry, która była zdezorientowana tym co się dzieje. Poczuła jak ciepła, lepka ciecz się rozlewa między jej udami. Odeszły jej wody. Zaczęła panikować. Do porodu został miesiąc, a ona zaczynała właśnie rodzić. Za szybko. - Jud. Rodzę. Za szybko. Miesiąc. - kolejny skurcz i pisk jak by ją coś rozdzierało. Złapała się za brzuch. - Aaaaaj. - robiła wdech i wydech, wdech, wydech na przemian. - Adam! - zawyła z bólu. - Rodzę. Boże. Rodzę. Za szybko. Za wcześnie. - powtarzała to w kółko. Dziecko zbyt szybko chciało się wydostać. Śpieszyło mu się. To wszystko z emocji i nerwów. - Szpital. Trzeba mnie tam zawieść. Już. Teraz. - panikowała nie mogąc się uspokoić za cholerę. Pobladła, a na jej twarz wystąpiły kropelki potu. Czuła się taka słaba, a wszystko od wewnątrz ją rozdzierało. - Rodzęęęęęę! - wydarła się głośniej. Musiała się uspokoić. - Boże zaraz zwymiotuję. Nie dobrze mi. - wyjęczała obolałym tonem głosu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:56, 28 Sty 2010    Temat postu:

Adam wysłuchał historii Grace roztaczając przed sobą linię czasu. Pamiętam... Dwanaście lat temu... Pochylił głowę by sobie lepiej przypomnieć. Nosiłaś te obwisłe, szerokie swetry uznając że tak ci wygodniej i wysłałaś mnie na wakacje do Ronalda na całe dwa miesiące... Wysłuchał jej do końca. Uzyskał odpowiedzi na wszystkie pytania jakie go nurtowały. Wiedział dlaczego Grace postąpiła tak a nie inaczej. Nie chciał doszukiwać się pobudek takiego zachowania. Zadecydowała długi czas temu a teraz przyznała się do błędu. Adam z własnego doświadczenia wiedział że to najtrudniejsze. Wysłuchał Chrisa bez jakiegokolwiek uczucia na twarzy. Nie miał w przeciwieństwie do niego jakiegokolwiek żalu do matki. Bo o co? O to że wychowywała go z dala od jak sama powiedziała alkoholika? Nie cierpiał przez to że nie miał ojca. Nie powiedział ani słowa bo on mówił do matki, swojej matki, która dla niego jak i dla Adama była autorytetem. Podszedł do Grace gdy wyszedł Chris i wyciągnął ku niej ramiona chcąc by się uspokoiła. Zaalarmował go jednak krzyk żony. To co usłyszał zadziałało na niego bardziej niż cokolwiek innego co dziś już usłyszał - Już?! - znalazł się przy Marice w dwóch susach - Spokojnie Marii. - spojrzał na jej spoconą twarz i poczuł że robi mu się gorąco. Za szybko! Uduszę cie ty mały patałachu za to wszystko... - Tak.... Jud, Judit... - zerknął na dziewczynę - Pomóż mi. - złapał ostrożnie Marikę za dłoń zarzucając jej ramię na swoje barki - Zrób to samo i chodź... - drugim ramieniem objął Marikę w tali i powiedział do niej - Już. Nie denerwuj się. Jestem tu... - musiał mówić by samemu nie zwariować - Wszystko będzie w porządku kochanie. Dalej Jud!

/ Ulica


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:14, 28 Sty 2010    Temat postu:

- Teraz?! To nie mogłaś poczekać?! - odsunęła się od niej i usiadła z wrażenia na podłodze. Oczy rozszerzyły jej się ze strachu. Nie wiedziała co ma zrobić. Chris wyszedł. Pani Knight chyba nie za bardzo była w stanie cokolwiek zrobić. Pojawił się przy nich Adam a Jud straciła całą swoją codzienną pewność siebie. Zamachała dłońmi odmawiając mu pomocy. Bała się dotknąć Mariki by czegokolwiek jej nie zrobić i nie przyprawić o dodatkowy ból - Po - poczekaj jeszcze trochę Mariko. - zaczęła z trudem - Zawiezie cię tam... - wzdrygnęła się kiedy mężczyzna zażądał od niej pomocy. Wymruczała coś pod nosem o tym ze sobie nie poradzi. Jednak Adam ponaglił ją jeszcze bardziej. Zebrała się z podłogi i ujęła Marikę tak jak jej mąż. Powoli, krok za krokiem poszli w stronę korytarza, później klatki. Judit walnęła w guzik windy zaciśniętą pięścią - Do jasnej cholery zjeżdżaj tu ale już! - wydarła się na cały wieżowiec - Moja siostra nie będzie za tobą czekać kupo złomu! - winda w końcu jej usłuchała. Zjechali we troję na dół uspokajając Marikę a w zasadzie próbując ją uspokoić. Pomogła Adamowi zapakować ją do samochód i spojrzała na niego. Kazał jej wrócić na górę do Grace. Pokiwała głową zerkając z niepokojem na siostrę - Zadzwonicie jak już... - nie dokończyła bo nie miała komu. Pojechali już. Roztrzęsiona wróciła na górę zastanawiając się czy nie lepiej było by dać nogę jak zrobił to jej rówieśnik. Uznała jednak że nie będzie takim tchórzem. Weszła do mieszkania.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grace
Człowiek



Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:40, 28 Sty 2010    Temat postu:

Obróciła się w stronę Chrisa. Pokręciła pewnie głową - Nie jesteś. - zaprzeczyła natychmiast - Jak możesz tak myśleć? - kolejne słowa sprawiły że Grace cofnęła się o krok - Chris... Nie myśl tak. Przecież... - zamrugała szybko - Wychowaliśmy cię... Ja... - powiedział jej prawdę prosto w oczy. Była tam, u niego tylko gościem. Wpadała kiedy miała pewność ze Adam wychodzi na dłużej. Wymyślała brydż i spotkania z przyjaciółkami tylko po to by zobaczyć co u niego. By choć trochę z nim pobyć. Zaczesała włosy trzęsącą się dłonią za ucho. Obróciła się kiedy powiedział że nic od niej nie chce. Że nie chce jej widzieć. Przyłożyła dłoń do ust i przycisnęła ją mocno. Nie chciała by ktokolwiek usłyszał jej szloch. Poczuła jak starszy syn zbliża się do niej. Była gotowa go odtrącić. Adam po chwili jednak miał zajęcie i zapomniał o niej. Ona nikomu nie potrafiła spojrzeć w oczy. Kiedy w pokoju zapadła cisza Grace patrzyła tempo w ogromne okno. Jedna łza wyznaczyła sobie drogę przez jej pomarszczoną i pooraną zmarszczkami, których teraz nagle przybyło twarz. Za nią była kolejna i następna. Nie umiała się powstrzymać. Zaszlochała głośno czując jak nogi odmawiają jej posłuszeństwa - Jestem okropna matką. - wszystko co budowała, jej wizerunek silnej, władczej i prawej kobiety, wszystko to runęło w piętnaście minut. I to tylko dlatego że raz w pełni postąpiła według zasady ze trzeba mówić zawsze prawdę. Wróciła na swój fotel i opadła na niego a kieliszek wypadł jej z dłoni i rozbił się o panele. Podkurczyła pod siebie nogi i ukryła w nich twarz. Płakała cicho, prawie że bezdźwięcznie zaciskając zęby. To co się z nią działo zdradzały jedynie drgania szarpiące regularnie jej ciałem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 0:00, 29 Sty 2010    Temat postu:

Wchodząc do mieszkania nie miała zbyt optymistycznych myśli. Ja nie jestem jaką śmieszną psycholożką, która wie jak pomóc drugiemu człowiekowi. Zamknęła drzwi a gdy usłyszała ciche szlochy wykrzywiła usta w grymasie zniesmaczenia. Takie... A beczy. Otrząsnęła się już po tym co działo się z Mariką. Zajrzała do pokoju w którym na fotelu kuliła się pani Knight. Zauważyła potłuczony kieliszek i obróciła się na pięcie. Poszła do kuchni po zmiotkę i szufelkę. Wróciła do pokoju i pozbierała z podłogi kawałki szkła. Mniejsze zagarnęła zmiotką. Odsunęła to na bok i przyklękła przy fotelu - Proszę panią... - zaczęła trącając lekko kobietę w ramię - Pani Knight. - kiedy zapłakana kobieta uniosła na nią wzrok Jud zrobiło się głupio że nie jest jej przykro. Nie była z nią, z nimi tak związana jak jej siostra, albo po prostu miała coś z ośrodkiem od uczuć i nie odczuwała wszystkiego tak jak powinna - Proszę ze mną... - pomogła jej nieporadnie wstać. Skierowały się do drugiego pokoju. Grace położyła się i nakazała sobie przynieść tabletkę na uspokojenie, którą Jud miała znaleźć w jednej z szafek oraz szklankę wody i papierosa. Judit spełniła jej rozkazy sumiennie podbierając kilka papierosów na swój użytek. Zostawiła ją samą. Zamknęła drzwi od pokoju bo taki rozkaz też padł. Szybko odzyskałaś siłę. Wyciągnęła z kieszeni zapalniczkę i zapaliła. Zaciągnęła się głęboko, z przyjemnością. Ja nie jestem waszą służką ani opiekunką! Strzepnęła popiół do zlewu bo nie chciało jej się szukać popielniczki. Równie dobrze mogła wracać do domu. Widziałam się z nią? Widziałam... Ruszyła do pokoju po maminy list. Spojrzała na dopisek z drugiej strony. Opuściła dłonie po bokach a papieros zadrgał w ustach dziewczyny. Wyciągnęła go. Zostać i skończyć szkołę?! Według Judit to nie było takie oczywiste, już napewno nie teraz pewnie gdy Marika krzyczała na porodówce wszystkie możliwe przekleństwa jakie sobie przypomniała. Upchnęła list do kieszeni mając nadzieję że to wyleci jej z głowy. Wcisnęła słuchawki do uszu. Przeszła do kuchni i chwyciła w dłoń telefon pani Knight. Znalazła numer Chrisa i Adama. Spisała je na wszelki wypadek. Przysunęła krzesło pod okno i usiadła. Wpatrzyła się w Manhattańskie ulice tętniące życiem paląc w spokoju papierosa. Muzyka odrywała i zwalniała z myślenia.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 11:26, 29 Sty 2010    Temat postu:

Młoda dziewczyna siedziała pod oknem patrząc jak systematycznie blask dnia blednie. Po chwili otoczyła ją cisza bo baterie w odtwarzaczu padły. Pięknie! Bawiła się telefonem grając w klocki. Ustawiała małe bryły według upodobań albo bardzo szybko kończąc grę albo ciągnąc ją do samego końca. Bujała się na krześle bezmyślnie. Czekała ale nic się nie działo. Pani Knight zmożona tabletką spała w najlepsze przeżywając trudy dnia dzisiejszego. Mąż Mariki nie dawał znaku życia. A Judit nie miała ochoty dzwonić by czegokolwiek się dowiedzieć. Chris też nie wracał. Jud wpatrzyła się w jego numer na wyświetlaczu swojego aparatu bawiąc się przy okazji jego zawieszką. Rozważała dwie możliwości. Albo zadzwonię z telefonu matki... Ale wtedy napewno nie odbierze. Wydawało jej się to oczywiste. Chłopak powiedział matce wyraźnie że nie chce mieć z nią nic wspólnego. Albo zadzwonię z mojego... I wyświetli mu się nieznany. I albo odbierze, albo i nie... Wstała i zajrzała do lodówki skąd wygrzebała dwa plasterki żółtego sera. O matko... Skrzywiła się i popatrzyła na dziury w plasterkach. Jakie... Obrzydliwe! W domu jest sto razy lepszy! Zjadła go jednak i połączyła się z Chrisem. Spodziewała się usłyszeć znajomy jej burkliwy, pyskaty ton chłopaka a usłyszała coś całkiem innego - Dzień dobry... Znaczy... Przepraszam. Dzień dobry chciałbym rozmawiać z Chrisem... Tak jestem z rodziny, ale co...? Jestem jego dziewczyną. - udanie tego kolejny raz nie sprawiło jej trudności. Jeszcze trochę i się przyzwyczaję. Zamrugała nerwowo i zaczęła skubać nogawki spodni - Tak taki wysoki blondyn, a co...? - urwała by wysłuchać słów jak po chwili się okazało lekarza - Co?! - Jud zmrużyła oczy. Co za popieprzona rodzina. Zacisnęła dłoń na słuchawce - Tak, rozumiem. Jasne. Kopnijcie go odemnie w tą obmarzłą dupę! - wywarczała na koniec i rozłączyła się. Wspaniale. Wprost świetnie! Wstała i poszła po swoją torbę. Wrzuciła do niej telefon a do pustej paczki po Malboro wsunęła papierosy pani Knight. Jesteście genialni. Wszyscy. Począwszy od ciebie najmłodszy kretynie a skończywszy... Zajrzała do pokoju w którym spała kobieta. Nie przyszło jej nic do głowy więc wycofała się i wciągnęła glany. I ja jadę do szpitala... Matko skretynieję przez was... Wygrzebała bluzę z plecaka i ubrała ją by było jej cieplej. Zapięła pod samą szyję kurtkę. Zarzuciła torbę na ramię i zjechała windą na dół. W między czasie wydobyła z kieszonki gumę do żucia a jej listek trafił w usta Jud. Złapała taksówkę i poprosiła do najbliższego szpitala - Lenox Hill? - zapytał kierowca. Jud uniosła na niego pociemniałe oczy - Jeśli powiedziałam że najbliższy to chyba ten, prawda? - strzelała. Nie miała pojęcia czy to odpowiedni szpital. Lepiej byś tam był Knight, bo im dłużej cię będę szukać tym bardziej ci się dostanie... Jechała tam z kilku powodów. Po pierwsze jedynie ona była w stanie. Matka była skreślona z powodów zdrowotnych, brat odpadał bo miał ważniejsze sprawy na głowie i chyba nie za bardzo chciał się z nim widzieć. Ponad to Jud była mu dłużna za pomoc jaką jej udzielił. Na powrót do domu się nie zanosiło. Domu w pojęciu Hiszpanii czy Seattle, więc Chris był tu jej oknem na świat bo nie znała miasta a nie wyobrażała sobie spędzać całych dni w domu czy w szpitalu przy Marice.

/ Lenox Hill


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grace
Człowiek



Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 23:06, 29 Sty 2010    Temat postu:

Zapaliła najpierw papierosa kiedy została sama. Później wzięła tabletkę. Normalnie brała pół. Teraz jednak wzięła całą. Dygotała nieprzerwanie a z jej wnętrza co chwila dobiegał szloch którego nie mogła opanować. Zasnęła zapominając o świecie jaki ją otaczał. Pod kocem było tak ciepło, miło i bezpiecznie że mogła tam zostać już na zawsze. Nie miała już do kogo wychodzić. Starszy syn miał swoją rodzinę, która właśnie mu się powiększyła. Młodszy jasno i prosto jej wyłożył co o niej myśli i czego chce a w zasadzie czego już NIE chce.
Gdzieś rozdzwonił się jej telefon. Otwarła oczy i potoczyła wzrokiem po pokoju. Dźwięk dochodził z kuchni - Judit odbierz... - wyszeptała ochryple, ale telefon wciąż dzwonił. Wstała powoli i na miękkich nogach poszła do kuchni. Jej dłoń sunęła po ścianie. Złapała aparat i odebrała. Informację na wieść o pobycie syna w szpitalu przyjęła w absolutnym spokoju. Nic na nią nie zadziałało, nie poczuła silniejszej emocji. Była jak automat. Przyjęła, przetworzyła informację. Koniec. Tabletka skutecznie ją otumaniała. Zaczesała włosy obracając się powoli. Co miała zrobić? Jak postąpić? Otwarła drzwi od sypialni Adama, później Chrisa, a teraz to już chyba niczyjej. Chwyciła torbę syna w dłonie. W obydwie. Nie miała siły unieść jej w jednej. Wyniosła ją na korytarz. Postawiła obok plecaka siostry Mariki. Popatrzyła na to z góry kiwając lekko głową. Nie robiła im tego na złość. Po prostu nie chciała ich zmuszać do jakiegokolwiek kontaktu z niewdzięcznicą jaką była. Odpoczęła. To ja zmęczyło, a wcale nie powinno. Otwarła główne drzwi od mieszkania i wyjrzała na klatkę z czymś co bardzo rzadko, prawie nigdy nie było widoczne w jej oczach. Była przestraszona. Została sama. Wyciągnęła najpierw plecak, obok niego wylądowała torba. Nie bała się ze zginą. Nie miała na to sił. Chciała spać. Zamknęła drzwi i przekręciła w nich klucz. Dwa razy. Ciężkie zasuwy opadły odcinając Grace od świata. Nie miała zamiaru otwierać. Nie widziała powodów. Nie była już potrzebna.
Poszła powoli do pokoju. Było jej zimno. Potarła lekko ramiona i przełknęła ciężko. Przetarła oczy, w których nie było życia. Położyła się i ukryła pod kocem. Przymknęła powieki. Przepraszam. Nie mogę być perfekcyjna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grace
Człowiek



Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 11:15, 02 Lut 2010    Temat postu:

Obudziła się owinięta ciasno kocem. Leżała przez chwilę nadsłuchując ale albo w domu nikogo nie było albo wszyscy zachowywali się nad wyraz cicho i grzecznie. A później przypomniała sobie telefon ze szpitala. Usta wykrzywiły jej się w niemym grymasie. Nie mogła być piskliwą, słabą kobietką, która z niczym nie dała sobie rady. Wychowała ich, więc doprowadzenie do lepszych kontaktów między synami nie powinno być większym problemem. Wstała i poszła do łazienki by doprowadzić się do porządku. W połowie drogi jednak zmieniła plany bo przypomniało jej się o torbach Chrisa i Jud przed drzwiami. Wciągnęła je z powrotem. Zatrzasnęła drzwi od sypialni i udała się do łazienki. Kiedy z niej wyszła nikt nie powiedziałby że przeżyła lekkie załamanie nerwowe. Przekąsiła coś na szybko. Pomyślała że Jud jest zapewne u Mariki co równało się temu że trafi na Adama co dalej równało się jej bezpieczeństwu. Dopiła herbatę i ubrała się pospiesznie. Chwyciła w dłoń swa torebkę i sprawdziła czy ma w niej wszystko. Dorzuciła telefon i okulary na wszelki wypadek, trafiło również na książkę. Spodziewała się przesiedzieć noc przy Chrisie. Poszukała kluczyków od samochodu. Wyszła zamykając mieszkanie na cztery spusty. Zjechała windą do garażu gdzie był zaparkowany jej samochód. Po pięciu minutach była w drodze do szpitala.

/ Lenox Hill


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:11, 02 Lut 2010    Temat postu:

/ Ulice

Nim wysiadł z samochodu powiedział - Nie chciałem twojej opinii. Moja w zupełności mi wystarczy. - wszedł szybko do budynku chcąc się zobaczyć z matką i odzyskać swój płaszcz. Przypomniało mu się o kocie zamkniętym w jego mieszkaniu co nie poprawiło mu nastroju, który jednak ciągle trzymał się na znośnym poziomie. Judit zatrzymała się pod drzwiami a Adam zapytał kąśliwie - Oj i co teraz? - wyciągnął z kieszeni komplet kluczy - Przesuń się. - wybrał właściwy klucz wsadził go w zamek i przekręcił. Wszedł do mieszkania pierwszy, poczekał na Jud i zamknął drzwi - Grace! - nikt się nie odezwał. Zajrzał do pokoju a tam nikogo nie było. Wrócił do przedsionka. Płaszcza, torebki czy butów tez nie było. Napewno dostała informację ze szpitala... Minęliśmy się. Dla pewności zerknął do kuchni. Telefonu komórkowego też nie było. Sięgnął po swój płaszcz i zarzucił go na ramiona - Jedziesz ze mną czy chcesz zostać tutaj? - zapytał Jud nie mając pojęcia czego może sobie życzyć. Dziewczyna pokręciła głową - Jesteś pewna? - znów mu odmówiła - W porządku. - nie będzie się przed nią kłaniać ani prosić o nic. Zapiął guziki i położył dłoń na klamce - Masz mój numer telefonu? - pokiwała głową - Dobrze. Gdyby się coś działo to wiesz co zrobić. Do jutra. - powiedział i wyszedł zostawiając ją samą na jej własne życzenie w wielkim mieszkaniu. Nie jest dzieckiem... Poradzi sobie. Poza tym... Oparł się o ścianę windy patrząc na podświetlające się co chwila inne numery pięter. Sama chciała. On miał swoje zachcianki, a pierwsza z nich było mieszkanie w kamienicy. Wsiadł do samochodu czując się o wiele raźniej w swoim ciepłym płaszczu.

/ Mieszkanie na drugim piętrze


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:59, 02 Lut 2010    Temat postu:

/ Ulice

Popatrzyła jak mężczyzna wyciąga klucze. Myślisz ze jesteś taki cwany? Do własnego domu bym cie za to nie wpuściła. Musiała mu się usunąć z drogi i łaskawie otwarł przed nią drzwi, jak się okazało do zupełnie pustego mieszkania - Oj i co teraz? - przedrzeźniła go cicho pod nosem odwracając się do Adama plecami by ściągnąć i powiesić na wieszaku kurtkę. Pojawił się obok niej gdy skończył przetrząsać już mieszkanie. Na jego pierwsze pytanie pokręciła głową. Wolę tutaj sama kwitnąć niż z tobą... - Tak, jestem całkowicie pewna. - warknęła oglądając swoje paznokcie. Przynajmniej już więcej nie nalegał. Na pytanie o telefon skinęła głową. Sama sobie wzięłam. - Wiem, wiem... - mruknęła pragnąc już by sobie poszedł. Szerokiej drogi. Kiedy drzwi zamknęły się za Adamem przekręciła zamek od wewnątrz i odetchnęła - W końcu spokój... - poszła do sypialni Christophera i spojrzała na swój plecak. Obok niego leżała torba chłopaka. Ktoś je ruszał? Rzuciła na łóżko swoja torbę i dopadła do plecaka. Wygrzebała z jego wnętrza swoją płytę i rozejrzała się po pokoju. Uśmiechnęła się na widok wierzy i podeszła do niej. Po chwili po pokoju rozniosły się dźwięki jednej z ulubionych [link widoczny dla zalogowanych] takiej jaka zawsze ją rozluźniała i rozweselała. Podkręciła odpowiednio głośność i spędziła całkiem miły wieczór krążąc po mieszkaniu. Przeważnie między łóżkiem a lodówką. Za towarzysza wieczoru miała własnego laptopa co jej w zupełności wystarczyło.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:12, 03 Lut 2010    Temat postu:

- A cóż my tu mamy takiego... Wódka... I soczek...

Judit obudziła się rozłożona w poprzek łóżka. W głowie jej tak przyjemnie szumiało. Pani Knight oprócz niezłego mieszkania miała też całkiem dobrze zaopatrzony barek. A wypiłam tylko troszeczkę... Jud zachichotała cicho i podniosła się na łokciach. - O... - uczucie wirowania w głowie nie należało do jej ulubionych. Spokojnie. Jud... Powoli i spokojnie. Wstała śpiewając sobie po cichu - Gdybym miała więcej pieniędzy, kochanie czy ty kochałabyś mnie, kochałabyś mnie, kochałabyś mnie... - znów cicho zachichotała i przypomniała sobie że ma dziś iść do Chrisa i ewentualnie Mariki. Zmarszczyła czoło, bo nie miała na to ochoty a wypadało. Wyjrzała ze swojej sypialni najpierw przezornie wytykając głowę i nadsłuchując czy nikogo nie ma. Kiedy uznała że jest czysto wyszła na korytarz i przeciągnęła się. Wolno ruszyła w stronę łazienki marząc o kąpieli, która miała za zadanie ją otrzeźwić i przywołać do porządku. Kiedy z niej wyszła z mokrymi włosami, w samej bieliźnie poczłapała do swego plecaka by się ubrać do reszty. Wciągając spodnie zerknęła na wyświetlacz telefonu. Dostała jedną wiadomość od znajomej. Usiadła ciężko na łóżku i odpisała. Wyciągnęła dłoń po bluzkę a kiedy ją założyła padła na plecy. Matko.... Tak bardzo nie chce mi się iść... Jeszcze do niej. Nie daj... A Adam mnie po drodze zgarnie. Zerknęła na wyświetlacz. Nie było żadnych połączeń od niego co pozwalało Jud mieć nadzieję że o niej zapomniał a była już 13. Napewno podzielają wspólnie swe szczęście... Zakochane bezgranicznie gołąbeczki... Wykrzywiła pogardliwie usta poszukując bluzy. Wróciła do łazienki by wysuszyć i wyprostować włosy. Wyszorowała dokładnie zęby by siostra nic nie wyczuła. Oskalpowałabyś mnie pewnie... Odłożyła szczoteczkę i skupiła się na makijażu. Jakoś zamalowała cienie pod oczami. Kolczyki zostawiła w spokoju. Poszła do kuchni. Na samą myśl o jedzeniu robiło jej się niedobrze, więc wypiła tylko gorącą herbatę. Spaliła w spokoju papierosa. Kiedy skończyła się przygotowywać psychicznie wstała z krzesła. Upchnęła swoje rzeczy w torbie, ubrała buty i sięgnęła po kurtkę. No a klucze? Co ja mam zrobić? Nie zamykać drzwi? Spojrzała na wieszak. Wisiał tam dodatkowy komplet. Kiedy je chwyciła uznała że są pokryte kurzem. Widać nikt ich dawno nie używał. Zamknęła mieszkanie. Wciągnęła zimne powietrze w płuca gdy pojawiła się na ulicy. Dla własnego dobra wybrała pieszą wędrówkę.

/ Lenox Hill


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 23:28, 08 Lut 2010    Temat postu:

/ Lenox Hill

Wróciły do mieszkania a Judit nagle zaczęło się bardzo spać. Chciała jak najszybciej i możliwie jak najgrzeczniej wyrwać się ze szponów matki Christophera. Nie było to jednak możliwe bo czekała je wspólna kolacja. Jud niezbyt chętnie, ale jednak pomogła. Matko... Jaka grzeczność jest ciężka! W domu przeważnie kolacja zawsze na nią czekała i nie musiała się wysilać z jej przygotowaniem. Tu jednak było inaczej. Jeśli chciała zjeść musiała pomóc. Podczas jedzenia została poddana gruntownemu przesłuchania. Pytania dotyczyły wszystkiego a Jud nie widziała sensu w wykręcaniu się od odpowiedzi. Chciała przez to szybko przebrnąć, by jak najszybciej wziąć kąpiel i zamknąć się w pokoju. Jakże była zaskoczona gdy usłyszała - Pozmywaj, a ja idę na film... - spojrzała na Grace, bo tak miała się do niej od teraz zwracać i wytrzeszczyła oczy. Spojrzała na swoje dłonie. Ale moje paznokcie... Lakier mi odpryśnie! Zła napuściła wody. Udało jej się uchronić jeden talerz od stłuczenia. Wytarła i pozaglądała do szaf nie wiedząc gdzie to pochować. Czuła się jak ostatnia służka i zaczęła się zastanawiać czy udawanie grzecznej i ułożonej dziewczyny przynosi jakiekolwiek profity. Po kąpieli zamknęła się w sypialni Christophera. Nie umiała się powstrzymać i nie odmówiła sobie trzaśnięcia drzwiami. Ja pierdole... Innego komentarza do dzisiejszych wydarzeń nie potrzebowała. Rzuciła się na łóżko. Po chwili jej palce na zmianę przebiegały po klawiszach lub chwytały długopis który kreślił niedbale na papierze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grace
Człowiek



Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 23:08, 10 Lut 2010    Temat postu:

Grace nie widziała bardziej leniwej i ślamazarnej dziewczyny w całym swoim życiu. Wyglądała tak jakby pierwszy raz zobaczyła nóż i masło. I nie miała najmniejszego pojęcia jak to połączyć by z dodatkami i chlebem wyczarować najzwyklejszą w świecie kanapkę. Obudziła się z myślą że już współczuje Marice i Adamowi bo nie będzie łatwo żyć z Judit. Zerknęła na zegarek i ziewnęła. Była ósma rano, czas najwyższy wstawać i wyciągać tą rozleniwioną dziewuchę z łóżka. Grace ubrała się pospiesznie i poszła do łazienki pierwsza, by nie wszczynać głupich utarczek o kolejkę. Następnie wzięła się za śniadanie. Uznała że lepiej będzie jak przygotuje je sama. Po co mam się denerwować jej...Brakiem chęci? Lenistwem? Nie do niej należało pokazywanie dobrej drogi. Może przy okazji ale nie na siłę... Mam dość takich dzieci. Uśmiechnęła się szerzej, dumna z tego że jej synowie choć wczoraj nie skakali sobie do gardeł, a spędzili ze sobą więcej niż pięć minut. I od razu człowiekowi lepiej się żyje gdy nie musi sobie szargać szczeniakami nerwów... Kiedy skończyła na talerzach spoczywały tosty. Otrzepała dłonie i poszła obudzić Jud. Kiedy uchyliła drzwi od sypialni pomyślała że pomyliła pokoje. To co zobaczyła przechodziło wszelkie pojecie. Takiego bałaganu nie było tu nigdy - Jud! - zawołała otwierając drzwi szerzej. Dziewczyna wygrzebała się z pościeli. Przesunęła laptop, którego miała pod poduszką a jakiś zeszyt spadł na podłogę - Nie dostaniesz śniadania, póki tu nie posprzątasz... - wysyczała gniewnie Grace patrząc po pokoju. Robiła to strasznie opornie i wolno. Nim wyszła po worek do śmieci i wróciła minęła nieskończoność a Grace obserwowała to z niegodziwym uśmieszkiem na ustach jedząc swoje tosty. Kiedy dziewczyna uporała się z bałaganem dostała możliwość zjedzenia ostygłego już co prawda śniadania. Sama jesteś sobie winna. Gdy po półtorej godzinie smęcenia hiszpanka powiedziała że jest gotowa Grace ubrała się i pojechały obie do szpitala.

/ Lenox Hill


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Grace dnia Śro 23:18, 10 Lut 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grace
Człowiek



Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:25, 15 Lut 2010    Temat postu:

/ Lenox Hill

Znaleźli się w mieszkaniu. Grace widząc dziwne podenerwowanie Christophera gdy rozmawiali o Jud już więcej o nic nie pytała. Dziewczyna nie była wiązana na sznurku więc nie mogła przyciągnąć jej tu za sobą. Ponad to nie była jej opiekunką więc Judit nie miała obowiązku słuchać starszej kobiety. Poszła to poszła. Miejmy nadzieję że wróci. Rozebrała się i zawędrowała do kuchni by uraczyć młodszego z synów dobrym przedewszystkim sycącym obiadem. Zaczęła się kręcić wokół szafek nie dręcząc Chrisa niczym. Podejrzewała że sam sobie coś znajdzie do roboty. I tak nie lubiła kiedy ktoś jej się wtrącał do garnków. Lepiej jak jej nie przeszkadzał. Tak było dla wszystkich najbezpieczniej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:51, 15 Lut 2010    Temat postu:

/ Lenox Hill

Błogosławił matkę za to, ze nie zadawała więcej pytań. Wiedziała kiedy odpuścić i to się jej chwaliło. Nie wtrącała nosa w nie swoje sprawy. Całą drogę milczeli. Chris jakoś nie miał ochoty rozmawiać a i Grace nie kwapiła się do tego. Odetchnął z ulgą. Gdy znaleźli się pod blokiem wysiadł z auta. Poczekał za matką i poszedł na górę. W domu rozebrał się czym prędzej i bez słowa czmychnął do swojego pokoju. Rozejrzał się po jego wnętrzu. Nic się nie zmieniło od jego wyjścia z domu. Podszedł do swej wieży. Włączył ją i zapuścił piosenkę, która rzekomo miała go zrelaksować. Wsłuchał się w pierwsze takty utworu i zaczął się lekko przy nim bujać. Czuł jakiś niedosyt, więc podgłośnił na wieży, ze wręcz wszystko się trzęsło. Błogi uśmiech wyszedł na jego usta. Uniósł głowę w górę swoje spojrzenie wlepiając w sufit i chwilę później powędrował do swej torby. Powyrzucał z niej swe ubrania i sprawnymi ruchami poskładał je wsadzając do szafki. Pod tym względem był pedantyczny. Wszystko musiało mieć swoje miejsce. Swego laptopa położył na szafeczce nocnej. Postanowił się później nim zająć. Teraz rzucił się na łóżko. Rozłożył się na nim wygodnie i chwycił w dłonie swój notes jak i długopis. Wsłuchany w muzykę i nucąc pod nosem otwarł na odpowiedniej stronie i zaczął pisać. Odciął się od świata wylewając na papier swoje emocje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grace
Człowiek



Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:04, 15 Lut 2010    Temat postu:

Grace mieszała zapamiętale aż z pokoju jej syna zaczęła do niej dochodzić muzyka. Postała przez chwilę i posłuchała tego. Zmiłuj się! - Chris! - zawołała mając zamiar do niego iść i stanowczo ukrócić te praktyki, ale ziemniaki zaczęły kipieć. Sapnęła ze złości i podeszła do kuchenki - Przecież tego wytrzymać się nie da.... - mruczała rozeźlona pod nosem słysząc dzikie dźwięki bo tego w żaden sposób nie można było nazwać rytmem a już napewno nie muzyką. Opanowała wszystko i zajrzała do brytfanki z mięsem. Dolała wody by się nie przypaliło. Dopiero teraz mogła się udać do chłopaka. Weszła do pokoju krzywiąc się. Chris nawet się nie spostrzegł że ma gościa. Po chwili muzyka się urwała gdy kobieta wyłączyła sprzęt. Grace zaczęła - Upadłeś po drodze gdzieś na głowę?! - wskazała palcem na wieżę - Co to jest do cholery?! To nie ma już niczego normalniejszego. - podparła się pod boki - Jestem tolerancyjna ale do pewnego stopnia! Daruj Chris, ale tego się nie da słuchać... - powiedziała poruszona tym czymś czego z takim zapałem miał zamiar chyba posłuchać.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:46, 15 Lut 2010    Temat postu:

Z deka się rozpisał. Szło mu to nawet dość rewelacyjnie. Nigdy nie miał problemu z wyrzuceniem z siebie wszelkich emocji i ubrania je w odpowiednie słowa. Błogosławił u siebie tą zaletę o ile takową można było ją nazwać. Kiwał się lekko w rytm muzyki do przodu i do tyłu wspaniale ogłuszony gdy nagle muzyka ustała a jego matka rozpoczęła tyradę. Odwrócił się momentalnie i spiorunował ją wzrokiem. Grzeszyła wobec niego. To była jego muzyka, a skoro miał ochotę jej posłuchać to nikt nie powinien jej mu przerywać. - Przesadzasz. - zbył ją machnięciem dłoni. On jakoś słuchał i to wytrzymywał. - Raczej nie. A co byłabyś zadowolona gdybym upadł na głowę? - uniósł pytająco brwi. Nerwowo podrygiwał stopą uderzając o panele. - To jest muzyka. Mówiąc normalniejszego co masz na myśli? Disco polo? Pop? - prychnął rozbawiony odchylając się w tył. - Będę słuchał tego na co mam ochotę. - podszedł do wieży i zmienił repertuar puszczając kolejną, piosenke. Znów po mieszkaniu rozeszło się uderzenie gitar. Skrzyżował na piersi dłonie gotowy odciągnąć matkę od wieży byle tylko dała mu spokój. Chciał wrócić do pisania, ale nie dane mu to było póki co.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grace
Człowiek



Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:03, 15 Lut 2010    Temat postu:

- Przesadzam?! - Grace zawołała rozzłoszczona - To ty przesadzasz! - pokiwała stanowczo głową - To nie jest budynek jednorodzinny, tylko blok Chris. I wyobraź sobie że nie tylko mi to może nie odpowiadać, ale tym w góry i z dołu również! - opuściła bezwładnie ramiona wzdłuż ciała kiedy włączył kolejną płytę. Wysłuchała początku kolejnego genialnego twórcy i wywróciła oczami. Może gdyby to nie była ona dałaby mu spokój. Może gdyby to nie była Grace wyszła by z pokoju z myślą 'chrzań się'. Jednak Chris miał do czynienia ze swoją matką, a nie nikim innym. Starsza kobieta popatrzyła na niego z cwanym uśmieszkiem. W mieszkaniu znów zaległa cisza a płyta znalazła się w jej dłoni - To. - poruszył lekko dłonią - Nie przypomina w niczym muzyki. Disco polo jest bez sensu a pop to kicz. Albo słuchasz tego co jest znośne... Znaczy dobry rock, alternatywa... Ewentualnie hard rock. - to jeszcze akceptowała. Popatrzyła na niego rozbawionym spojrzeniem. Jeśli jesteś zaskoczony znajomością gatunków to przypomnij sobie z kim mieszkałam dwadzieścia lat. - Albo ci ją złamię. - obróciła lekko w palcach płytę. W jej oczach było coś co mówiło że zrobi to bez wahania - A w zasadzie... Słuchaj byle gówna... - mógł się na nią za to obrazić. Proszę bardzo - Tylko cicho, albo w słuchawkach. Więc? - zapytała przekręcając głowę w bok i przerzucając ciężar ciała na lewą nogę - Co wybierasz? Łamiemy czy się opanujesz?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:41, 15 Lut 2010    Temat postu:

- Oj boże. Jak by nie słuchali gorszych rzeczy! - wywrócił oczami zgorszony. Nikt mu nie będzie mówił czego ma słuchać. Zachowanie matki sprawiało, ze krew mu się w żyłach wzburzyła. Miała szczęście, ze był w jej mieszkaniu. - Od kiedy to będziesz mi narzucać jakiej ja muzyki mam słuchać?! - wpieklił się. Jego oczy rozbłysły złowieszczym blaskiem. Co zaigrało niebezpiecznie. Żałował w tej chwili, ze wrócił do domu. W szpitalu miał spokój przynajmniej. Postąpił krok w tył i zerknął na płytę, którą matka trzymała w dłoni. Tym razem to on uśmiechnął się cwanie. Az tak mu nie zależało na tej płycie. Uniósł lekko prawy kącik ust do góry. - Znawczyni się znalazła. - skomentował drwiąco. - Szczerze? - jak zwykle był opanowany. Twarz obojętna. Ruchy ciała w niczym nie zdradzały, ze go to denerwuje. - Rób co chcesz. - wzruszył obojętnie ramionami. Miał to gdzieś co matka zrobi z jego płytą. Czuł się ograniczony, a to mu nie pasowało. Obrócił się na pięcie i pogrzebał w pudełkach z płytami. Wyciągnął odpowiedni krążek i podszedł do swego plecaka. Wyciągnął z niego discmana i włożył do środka płytę. Założył na uszy słuchawki tak jak sobie matka życzyła. Puścił na fula piosenkę. Nie miał zamiaru wysłuchiwać tego co mówi Grace. Obrócił się do niej plecami powracając na łóżko. Kiwał się znów w takty piosenki dokańczając swoje zapiski. Olał resztę. Po jego ciele rozlał się błogi spokój.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grace
Człowiek



Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:00, 15 Lut 2010    Temat postu:

Grace wyprostowała się. Wyraz jej twarzy nic nie zdradzał podobnie jak i jej syna. Wygrała, uzyskała to czego chciała. Ciszę. Nim wyszła zawisła nad nim i wyrwała mu na moment długopis z dłoni. Napisała: 'Za pięć minut obiad.' i wsadziła mu go znów między palce. Płytę położyła obok zeszytu i opuściła pokój. Poszła do kuchni i podeszła do piecyka zaglądając do garnków. Ziemniaki były już prawie miękkie, kurczak również się nadawał. Surówka nie zajęła jej dużo. Zamieszała ją w misce i postawiła na środku stołu. Do miski dołączyły talerze i sztućce. Odcedziła kartofle i nałożyła sobie. Nie miała pewności czy Chris się zjawi. Wcale by się nie zdziwiła gdyby zignorował posiłek. Przysiadła przy stole i zaczęła stukać lekko w blat stołu zapatrzona w okno. Westchnęła, bo nie rozumiała syna i jego gustu muzycznego. A przynajmniej kilku wykonawców.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:20, 15 Lut 2010    Temat postu:

Poczuł, ze matka wyrywa mu długopis z ręki i skreśliła kilka wyrazów. Zerknął na nie pobieżnie obrzucając. Wcale się tym nie przejął. Poczuł się urażony. Ręka mu drgała nerwowo skreślając kolejne zdania, które same z niego teraz wręcz się wylewały jak rzeka podczas powodzi. W końcu został sam w pokoju. Z jego odtwarzacza poleciała kolejna [link widoczny dla zalogowanych]. Położył się na plecach odkładając na bok notes, a tym samym oznaczając, ze skończył pisać. Zagapił się na sufit i począł smętnie rozmyślać nad swym bezsensownym życiem. Nic mu się nie podobało. Jak zwykle zaczął załapywać dołka emocjonalnego. Czuł się beznadziejnie. Usta wykrzywiły się w małą podkowę. Brakowało jeszcze tego by się rozpłakał, ale nie on był silny. Nigdy nie płakał. Swoje życie uznał za jeden wielki banał. Przewrócił się na bok i szczelnie owinął ramionami. Nie miła ochoty wychodzić z pokoju. Apetyt tez stracił. Coś ściskało jego żołądek. Zagryzł silnie wnętrze policzka i poczuł sączącą się z niego krew. Przełknął ślinę. Przymknął umęczone powieki. Zadrżał lekko bo zrobiło mu się zimno. Nakrył się kołdra prawie po sam czubek głowy a nogi podkulił pod siebie. Nie ruszał się w ogóle. Kiedy piosenka się kończyła przewijał ją na nowo. W końcu włączył auto odtwarzanie na tą jedną piosenkę. Przez jego głowę przewijało się milion myśli. Głównie te z ostatnich dni. Wszystko poczęło go niemiłosiernie drażnić. Prychnął cicho pod nosem. Ukrył w końcu głowę pod kołdrą, a jedynym oznakiem, ze żyje była muzyka płynąca z jego discmana.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Christopher Knight dnia Pon 19:20, 15 Lut 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grace
Człowiek



Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:32, 15 Lut 2010    Temat postu:

Czekała pięć minut. Nic. Zaczęła jeść. Nic. Jak nie to nie... Przecież się prosić nie będę byś zjadł. To ty będziesz głodny. Skończyła w spokoju i odłożyła widelec na pusty talerz. Nim posprzątała zapaliła papierosa. Christopher nadal się nie zjawiał. Grace znała te humory i nie szła go przebłagać. Sam przyjdziesz jak zgłodniejesz. Sprzątnęła ze stołu i stanęła przy zlewie. Niespiesznie zaczęła po sobie zmywać zastanawiając się czy nie znajdzie sobie lepszego zajęcia niż siedzenie dziś w domu. Zerknęła na zegar wiszący na ścianie. Ciekawe gdzie ta się włóczy...? Może faktycznie poszła do Mariki... Westchnęła cicho kiedy ocierała dłonie. Rozdzwonił się jej telefon. Obróciła się na pięcie nie wiedząc gdzie go włożyła. Leżał jednak tam gdzie zwykle i domagał się głośno, coraz głośniej by odebrać połączenie. Grace podeszła do niego i wcisnęła zielony przycisk.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:47, 15 Lut 2010    Temat postu:

W pełni zasłuchał się w piosence. Docierała w każdy zakamarek jego ciała. Zacisnął silnie dłonie. Oblał go zimny pot. Czuł się tak jak by miał gorączkę. W rzeczywistości nie był nawet rozpalony. Sam nie wiedział skąd się to u niego bierze. Było i już. Kiedy otworzył oczy pod kołdrą panowała totalna ciemność. Taka jaką najbardziej lubił. Ciemność, czarno, cisza, spokój. Coś dla niego. Znów zacisnął silnie powieki. Był zmęczony. Czym? Nie wiadomo. Może pobytem w szpitalu, może wydarzeniami z ostatnich dni. Za dużo tego było. Za dużo jak na jeden raz. Póki co starał się pokazywać, ze jest mu to obojętne. Tak było na zewnątrz. A wewnątrz niego? Tam panował totalny chaos i spustoszenie. Musiał sobie to wszystko poukładać,a na to potrzebował czasu. Zbawiennego czasu. Sam nie wiedział czy da radę temu podołać? Oczywiście, ze da jak zawsze. Choćby się waliło i paliło. Po prostu potrzebował odpoczynku. Nawet nie wiadomo kiedy zasnął. Taki skulony, jak kłębek spał mocnym snem nie przejmując się tym co się dzieje wokoło niego.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grace
Człowiek



Dołączył: 27 Kwi 2009
Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:01, 15 Lut 2010    Temat postu:

- Nie... - zajęczała Grace do słuchawki opierając się o szafkę. Śmierć w rodzinie. Kuzynka - Co ty wygadujesz...? Jak? Och tak mi przykro Haroldzie... - spuściła głowę w dół i wypuściła ze świstem powietrze - Oczywiście że przyjadę. Tak, nie będę miała najmniejszych problemów. - rozłączyła się i wsunęła dłonie do kieszeni swetra. Stanowczo zbyt wiele złego się działo. Teraz Agathe, a kto będzie następny? Ja? Poszła do pokoju ale nie porozmawiała z Christopherem bo ten spał. Wycofała się i zamknęła drzwi cicho. I z kim ja cię zostawię? Odpowiedź była prosta. Teoretycznie. Adam. W praktyce okazywało się to już o wiele trudniejsze do wykonania. Nie miała pojęcia jak starszy syn zareaguje na jej prośbę. Nie wiedziała czy trafi w jego humor, choć ostatnio był nawet znośny. Czym się w zasadzie przejmuję? To bracia. Prychnęła i położyła się na kanapie. Od wieści, niezwykle smutnych rozbolała ją głowa. Wybrała to co Chris. Sen.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:26, 15 Lut 2010    Temat postu:

/ Ulice

Weszła do mieszkania w którym panowała kompletna cisza. Odwiesiła kurtkę i rozsznurowała glany. Co wy? Poszliście już spać? Godzina była jeszcze rozsądna więc Judit była trochę zdziwiona. Zahaczyła o łazienkę, po drodze zauważyła śpiącą Grace. A on? Wybył gdzieś? Zatrzymała się przed drzwiami i uchyliła je ostrożnie. Zajrzała do pokoju. Wybrzuszona kołdra wskazywała jej miejsce pobytu Christophera. No wprost zajebiście. Zająłeś mi łóżko palancie! Obeszła mebel wokół. Machinalnie już zaczesała włosy za ucho. Zawisła nad nim i uchyliła lekko kołdrę. Spał jak zabity. W dodatku miał coś co było potrzebne Judit. Disckman... Nie upadła jednak tak nisko by mu go podkradać. Trzymała w dłoni pudełko z płytą i machała nim lekko zastanawiając się co zrobić. Obudzić ich nie mogła bo to skończyło by się przymusowym, wcześniejszym pobytem u Mariki a tego nie chciała. Rozejrzała się po pokoju przetrząsając półki. Uśmiechnęła się lekko bo znalazła słuchawki. Jak się domyślała od wieży. Poszukała właściwego wejścia i podłączyła je. Stała tak chwilę przed szafą zajęta odpakowywaniem z folii płyty. Wsunęła ją i nacisnęła 'play'. Usiadła na ziemi i skupiła się na melodii [link widoczny dla zalogowanych]. Już jej się podobało. Choćby za rytmiczny początek. Paznokcie zaczęły wybijać rytm o panele a głowa jak i całe jej ciało rozkołysało się przy refrenie. Spostrzegła głowę Chrisa wynurzającą się spod z kołdry. Zamachała do niego beztrosko oddana rytmowi piosenki. Przymknęła oczy zadowolona z tego że trafiła na coś co jej się podobało.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:49, 16 Lut 2010    Temat postu:

Poczuł jak jego ciało owionął na moment chłód. Wyciągnął rękę przed siebie jak by chciał się od czegoś odpędzić. Ledwo co miał siły się podnieść. Od słuchawek rozbolały go uszy. Leniwie uchylił powieki i uniósł się lekko na posłaniu ku górze. Zamachał powiekami starając się skojarzyć gdzie jest. Zerknął na Judit, która siedziała przy jego wieży. Kiwnął jej głową i z impetem zwalił się z powrotem na łóżko. Rozłożył się na jego całej długości. Nie spał, ale nie chciało mu się zwlekać z niego. Wzruszył obojętnie ramionami. Ziewnął w miękki materac. Przetarł zaspane oczy. Wyłączył discmana i odłożył go na szafkę nocną. W końcu poderwał się ku górze. Poszedł do swej szafki mijając Judit, która czegoś słuchała. Wyciągnął z niej czystą bieliznę. Wyszedł z pokoju i zawędrował do łazienki. Po kilku minutach i oporządzeniu siebie zajrzał do matki. Spała. Zamknął drzwi i poszedł do kuchni. Odgrzał sobie obiad i zjadł w spokoju napełniając tym samym swój pusty żołądek. Tego mu trzeba było. Jeśli wcześniej nie miał apetytu, to teraz wręczy był wygłodniały. Smakowało mu. Pozmywał za sobą i poszedł wyszorować kły do łazienki. Gdy wyszedł Zawędrował do pokoju gdzie była Jud. Zabrał stamtąd swój podniszczony notatnik. Długopis. I laptopa. Wyciągnął z discmana płytę i zabrał same słuchawki. Reszta mu nie była potrzebna. Nie przeszkadzał dziewczynie. I tak miała zamknięte oczy. Wyślizgnął się z pokoju i poszedł do drugiego. Zapalił światło i wgramolił się na łóżko. Nakrył się kołdrę a laptop zawędrował na jego nogi. Płyta do odtwarzacza a słuchawki podpięte do laptopa. Załączył sobie muzykę i począł serfować po sieci. Nawiązał kilka konwersacji ze starymi znajomymi. Dowiedział, ze kroi się imprezka w jednym z tutejszych klubów. Zatarł lekko ręce. Miał zamiar na nią pójść. W końcu zatrzymał muzykę i puścił sobie jakiś film.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 1:02, 16 Lut 2010    Temat postu:

Śledziła ruchy Christophera spod półprzymkniętych powiek gdy ponownie po dłuższym czasie zjawił się w pokoju. Niewdzięcznik... Od siedzenia na podłodze zaczął boleć ją tyłek więc zdjęła słuchawki by wybrać jakieś cywilizowane miejsce spoczynku. Łóżko na którym tu rezydowała było już wolne więc bez przeszkód wdrapała się na nie, Nie chciało jej się iść i wołać do siebie Christophera. Szczerze rzecz biorąc nie zniosła by odmowy wprost, więc wpadła na pomysł. Napisała mu krótkiego sms'a. Zawsze to jakiś początek ty mój wyimaginowany chłopcze. Rozciągnęła się na łóżku, a po chwili zaryła się pod czarną kołdrę zadowolona z ciepła jakie dawał materiał. Zerknęła na telefon. Miał wybór. Ziewnęła i wsunęła ramiona pod poduszkę. Zawierciła się i przykryła dokładniej plecy. Zdmuchnęła grzywkę z czoła przyciągając do siebie laptopa. To już tak nisko upadłam ze pasjans jest lepszy? Kiwnęła głową odpowiadając sobie na to pytanie. Gratulacje Jud. Umrzesz tu z nudów.

No może jednak i nie umrzesz Jud. Choć kto wie... Pod wpływem wiadomości od Chrisa wyszła spod ciepłej kołdry. Wyłączyła laptopa i udała się do pokoju w którym przebywał chłopak. Kiedy go zobaczyła powiedziała nie mogąc sobie tego darować - Nie możesz być zdziwiony. Ponieważ nie dostarczam ci powodów do zdziwienia. Ewentualnie... - weszła na łóżko i oparła się o poduszki wyciągając przed siebie nogi - Gdybyś był zadziwiony moją cudowną personą... To co innego. Ale ku zdziwieniu nie masz powodów. - skinęła głową zerkając na niego. Co cię tak śmieszy kolego? Popatrzyła na Chrisa unosząc brwi w górę.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Judit dnia Wto 10:06, 16 Lut 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Twilight RPG/PBF Strona Główna -> USA / New York, New York... Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 2 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group, modified by MAR
Inheritance free theme by spleen & Programosy

Regulamin