Forum Twilight RPG/PBF Strona Główna

Lenox Hill - szpital
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Twilight RPG/PBF Strona Główna -> USA / New York, New York...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marika Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z piekła
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:23, 05 Lut 2010    Temat postu:

Wtuliła się silniej w męża. Potrzebowała teraz jego bliskości, ale i zawsze. Dawał jej ukojenie. Jej skołatanym nerwom. Nie wiedziała co ma o tym myśleć. Miała nadzieję, ze wszystko będzie dobrze i, ze jak wrócą do Forks to spotkają się z Benem i Sobh i wszyscy się będą radośnie śmiać. Uniosła lekko głowę w górę. - Szybko. Najwidoczniej sytuacja jest bardzo poważna, ze mu się tak śpieszyło. - powiedziała cicho wpatrując się w męża. - Tak tutaj. Przecież wszyscy tutaj są Adamie. Nie może sama siedzieć w domu. A poza tym ktoś musi się nią zaopiekować. Potrzebuje teraz nas wszystkich. Dobrego słowa, pocieszenia. To trudne dla takiego dziecka. Jej matka leży w szpitalu, a ona nawet nie może przy niej być. Ciężkie do przeżycia. - potrafiła zrozumieć takie dziecko, bo sama by w podobnej sytuacji była wystraszona i roztrzęsiona. - Biedna Sobh. Tak strasznie jej współczuję. Dopiero co się zaręczyli przecież, a tutaj taki wypadek. - za bardzo ją ściskało w klatce piersiowej. Za duże emocje. Nie potrafiła się opanować. Łzy, które wcześniej były w kącikach nie chciały się tam zatrzymać. Wypłynęły na wierzch swobodnie spływając po jej policzkach. - Przepr.... - zacięła się na moment. - Przepraszam, ale to takie dla mnie smutne. Ja wiem mazgaj ze mnie, ale... - siąknęła cicho nosem. - No tak mi ich żal. Ja ich strasznie lubię Adamie. Mam ich za dobrych przyjaciół i taka tragedia. - przytuliła się silnie do Adama szukając u niego ukojenia i spokoju jaki jej był potrzebny.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:48, 05 Lut 2010    Temat postu:

Adam zamruczał co należało brać za potwierdzenie jej słów - Najwidoczniej - powiedział - Nie wiem kiedy to się stało. Nie powiedział mi nic, więcej prócz tego że... - uznał że nie wypada tego powtarzać. Wiedzieli co nastąpiło i nie trzeba było o tym kolejny raz wspominać. Kiedy na niego spojrzała pochylił lekko głowę i złożył na jej czole pocałunek - Nie chciałem by siedziała sama. - wyprowadził ją z błędu - Chodziło mi o samo otoczenie. Szpital i tak dalej. Przecież to chyba ostatnie miejsce, w którym chce się znaleźć. - ale zgadzał się z nią co do tego że tu mimo miejsca w którym się wszyscy spotkają będzie córce ich przyjaciół najlepiej. Marika rozpłakała się cicho a Adam zacisnął usta. Nie chciał tego. Nie chciał by znów płakała - Nie masz za co przepraszać. To ze płaczesz dowodzi... - nie zdążył jej powiedzieć czego dowodzi bo obok nich zjawiła się Grace - Co jej jest? - zapytała kładąc dłoń na ramieniu Mariki - Nie przejmuj się siostrą. Wyrośnie z tego... - pocieszyła ją a Adam zaprzeczył - Nie chodzi o to mamo. - sięgnął do kieszeni i wyciągnął paczkę chusteczek które wcisnął Marice w dłoń - Nie płacz. Proszę. - zwrócił się do swojej żony - Nie możesz się rozpłakać kiedy z nią przyjadę. - wytłumaczył szybko Grace co się stało. Jego matka zakryła usta dłonią i spojrzała ze zrozumieniem na Marikę - Rozumiem. - powiedziała wbijając obcas w podłogę - Dowiedzieliście się tak nagle. To wstrząs... - Adam skinął głową zerkając zaniepokojony na Marikę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:16, 05 Lut 2010    Temat postu:

- Przecież wiem co to jest. Sam tego słucham. Mam ich płyty w domu, i wielu innych, rockowych kapel. A myślisz, ze dlaczego gram na gitarze? - uśmiechnął się lekko do niej. Odprowadził matkę wzrokiem do drzwi i znów spojrzała na Jud. - Fajnie wymiatają. Też to lubię. Ten podźwięk gitar, strzępienia ich czasem dosłownie, ta perkusja uderzana. I wydzierający się głos. Piosenki mają moc. Człowiekowi od razu lepiej jak się tego nasłucha. Mam czasem wrażenie, że można wszystko. - wyjawił dziewczynie siedzącej naprzeciwko niego. Rozmawiało mu się z nią jakoś dobrze. Bez niepotrzebnych zgrzytów, uszczypliwości. Tak po prostu póki co miło tym bardziej, że dzielili wspólnie gust muzyczny. - No domyślam się. Choć można by też sądzić, ze to nie tylko muzyka. Czasem człowiek ubiera się tak jak po prostu lubi i jak mu pasuje. Też lubię czarny kolor. Jest uniwersalny i pasuje do każdej sytuacji. - poruszył się nieznacznie na łóżku. - A co lubisz jeszcze słuchać? - zapytał zaciekawiony wciągając się w rozmowę z nią.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 21:37, 05 Lut 2010    Temat postu:

Grasz? Nie była pewna czy można to tak nazwać, ale obiecała sobie że będzie dla niego miła - Dokładnie. - przyznała mu z zapałem rację - Jeśli człowiek chce się na czymś wyżyć i tak bardzo chce a nie ma na czym to muzyka jest najlepsza. - powiedziała lekko przemądrzałym tonem dziewczyna - Pozwala się odprężyć, wyciszyć i jakoś ochłonąć. Ewentualnie się nakręcić. To zależy chyba od sytuacji. - podparła brodę dłonią wpatrując się w blondyna - W moim przypadku... - stanowczo zbyt często podkreślała że co jest jej, jej zdanie, jej gust. Pępek świata - Możesz być pewny ze to tylko muzyka. - uśmiechnęła się lekko i wyciągnęła mu z dłoni iPoda by poszukać czegoś innego - [link widoczny dla zalogowanych]. Tez napewno znasz bo to z waszego kraju. - powiedziała gdy pierwsze takty piosenki odezwały się w słuchawce - Co lubię? Ogólnie Kanada chyba wiedzie prym. - pokiwała głowa miętoląc w palcach fragment kołdry - Lubię Sum 41... Nickelback, TDG też dobrze grają. - zawierciła się na krześle - A tak... Różnie. Rise Against, Disturbed czy Red. - wzruszyła ramionami - Zależy od dnia i nastroju. Dziś najchętniej bym kogoś rozszarpała więc... System wydawał się dość ciekawym rozwiązaniem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marika Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z piekła
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 21:52, 05 Lut 2010    Temat postu:

- Tak, wiem, wiem. - przyjęła od niego chusteczki higieniczne. Wyciągnęła jedną z opakowania i otarła szybko łzy spływające z jej oczu. Tyle dobrze, ze nie miała makijażu akurat na twarzy. Obróciła się w stronę Grace. - To przykre mamo. No smutno mi się zrobiło. Tak to szok. - westchnęła cicho. Wydmuchała cicho nos i wyprostowała się opanowując się. Pozostała jej jedynie lekka bladość na twarzy. Musiała być silną. Tym bardziej, ze bezie u nich Jean. Musiała jej dodać otuchy i siły, a płaczem tego nie uzyska. - Wiem kochanie. Już nie będę. To szok jak mówiłam. Już jestem spokojna. Nie będę płakać więcej. - zapewniła męża przysuwając się do niego. Współczuła Benowi, który musiał to przeżywać. - Pojechałabym z chęcią z Tobą, ale sam rozumiesz nie wypuszczą mnie stąd. - skrzywiła się nieznacznie na samą myśl o tym, ze musi tutaj jeszcze pozostać. - A Ty mamo jak się czujesz? Może byś pojechał do domu się w końcu przespać. Zabierz się z Adamem co? Nie chcę byś zasłabła czasem. Odpoczniesz. Teraz kiedy Chris jest przytomny i wiadomo, ze z nim wszystko w porządku. Jedź co? - nie wyganiała jej. Po prostu chciała się o nią troszczyć i martwiła się. - Zastąpię Cie. Jak nabierzesz sił to wrócisz. - przekrzywiła lekko głowę w bok. Szukała poparcia w mężu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:11, 05 Lut 2010    Temat postu:

Adam wsunął telefon w kieszeń spoglądając na matkę i żonę. Marika już zaczynała nad sobą panować a Grace wyglądała tak jakby zamierzała złożyć im jakąś propozycję - Wiem że szok. - przyznała siwowłosa kobieta - Przecież znam Bena i Sobh i to są naprawde mili i pomocni ludzie. - Adam nadal milczał słuchając wymiany zdań. Wnioski były proste. Wszyscy musieli się trzymać by Jean czuła się wśród nich dobrze i bezpiecznie - Nie. - zakazał jej zbyt szybko - Nie musisz... - jego ton już złagodniał - Przecież sobie poradzę i ją odbiorę. - gdy Marika składała propozycję Grace, Adam wiedział już na samym początku że nic z tego nie wyjdzie. Uśmiechnął się lekko a matka powiedziała - Dziękuję za troskę, ale nie Mariko. Jestem tylko głodna, więc... - wskazała dłonią na korytarz - Zejdziemy do kawiarenki i coś zjemy. Bynajmniej ja mam na to ochotę. Mam nadzieję ze dotrzymasz mi towarzystwa? - taktyka Grace zwalała z nóg. Nie pocieszała a odwlekała od problemów. Zadowolona postawiła świeżo upieczoną matkę pod ścianą i nie pozostawiła jej wyjścia. Spojrzała na syna - Torebkę. - zażądała - I zawołaj Jud. Ty nie wyglądasz na głodnego więc posiedź z Chrisem. - Adam spojrzał na nią i pokręcił głową jakby chciał powiedzieć że nie zmusi go do tego. Grace wzięła się pod boki. Jej syn prychnął i obrócił się. Wszedł na salę i spojrzał na zajętą sobą parę nastolatków. Wręczył Jud torbę starszej kobiety i powiedział - Idź tam. Wołają cię. - zerknął na Chrisa i usiadł na krześle nachmurzony.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adam Knight dnia Sob 0:35, 06 Lut 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:30, 05 Lut 2010    Temat postu:

- Tak, masz świętą rację. - przyznał jej ją bez zawahania. Zgadzał się z nią w tym w stu procentach. Sam często tak czynił. Muzyka mu zawsze pomagała. Jakoś nie potrafił się bez niej obejść. - Muzyka jest lekiem na wszystko. - powiedział spokojnie uśmiechając się nieznacznie. - A zwłaszcza ta, która lubisz najbardziej. - zaśmiał się cicho. - Ha, znam te zespoły. Ja. Nie wiedziałem, ze ktoś lubi to samo co ja. - jego uśmiech się pogłębił. - Przynajmniej jedna bratnia dusza. - zachwycił się. Jakoś jego koledzy czy też koleżanki woleli popowe gwiazdki co go zawsze niezmiernie denerwowało. Nie cierpiał takich piosenkę. Wszystko to samo. O jednym, wielkim nic nie wartym gównie. A bo to dziewczyna zostawiła, a bo to się zakochał ktoś. Gówno. Tak by to określił. Chłam. Jeszcze lepiej. - Przynajmniej taka muzyka daje chęci człowiekowi do życia. Bo popowe piosenki mnie osłabiają. Nie da się tego słuchać. Wszystko takie samo. - wzruszył rękoma. - A ja lubię piosenki z powerem. Czuć tą moc. Takie czasem życiowe, czasem nawet dość zabawne, ale mające w sobie to coś. - rozgadał się w dobre, a ich gadaninę przerwał im ich brat. Wygonił Jud, a sam zaś usiadł na przeciwko niego. Uniósł lekko brwi w górę. Nie skomentował tego, gdzie normalnie już by dawno wygłosił o tym opinię. - Cześć. - powiedział o niego nad wyraz spokojnie znów się lekko uśmiechając. Ewidentnie nie był sobą. - Co tam? - zapytał jak by nigdy nic. Ukrył ziewanie dłonią. Utkwił swe spojrzenie w bracie nie spuszczając ani na moment z niego wzroku. Lustrował go dogłębnie. - No co się tak na mnie gapisz? Powiedziałem coś nie tak? - zapytał nie rozumiejąc jego niezbyt przychylnego wzroku względem siebie. - Jak wolisz to dam Ci spokój? - zaoferował się wzruszając ramionami. Ułożył się na łóżku wygodniej wiercąc się nerwowo. Było mu stanowczo za twardo.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:44, 05 Lut 2010    Temat postu:

Pokraśniała z zadowolenia gdy się z nią zgodził. Trafiła i tym razem w samo sedno. Choć w jednym się zgadzali - Jakbyś musiał słuchać tego czego nie lubisz to mijałoby się z celem. - uznała - Bo... Piosenki które puszczają w radiu są jakby na jeden sezon, a jakąś z płyty którą się lubi zapamiętasz na całe życie. Nirvana o nich zawsze się pamięta... O... - urwała i obróciła się gdy Adam wszedł na sale. Chwyciła torbę pani Knight zaskoczona i wyciągnęła z ucha słuchawkę - He? - zapytała a Adam ruchem głowy wskazał jej na drzwi. Zerknęła na Chrisa i oddała mu swoją słuchawkę. Wstała i wyszła na korytarz. Spojrzała w lewo i zobaczyła siostrę z zaczerwienionymi oczami - A tobie co do.... - ugryzła się w język - Znaczy... Co ci jest Mariko? - podała jej teściowej torebkę uśmiechając się nieznacznie - Po co mnie wołacie? - zapytała wsuwając dłonie do kieszeni bluzy. Zakołysała się na stopach patrząc to na jedną to na drugą. Wiecie że oni w jednym pomieszczeniu mogą się równać katastrofie? Jednak gdy się nad tym zastanowiła to zwątpiła. Chris dziś zachowywał się inaczej. Może mu coś za bardzo przymroziło? Spojrzała w dół i uśmiechnęła się do czubków swoich butów.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:07, 06 Lut 2010    Temat postu:

Zerknął na Jud. Wskazał głową na drzwi. Dziewczyna załapała o co chodzi i wyszła. Pochylił się do przodu na krześle i wyłamał jak miał to w zwyczaju wszystkie palce po kolei, niektóre jeśli trzeba było dwa razy. Został z chłopakiem sam na sam. Wkopała go w to własna matka. Ty jesteś głodna, a ja nie mogę, prawda? Dla ciebie mógłbym z głodu zdechnąć a i tak byś się nie przejęła... Uniósł głowę i uzmysłowił sobie dopiero teraz gdzie siedzi. Spojrzał wprost na Chrisa, żałując swojej nierozwagi. Był rozproszony, zbyt dużo się działo, zbyt wiele na niego spadało. To miały być wakacje od Forks a tym czasem ta miejscowość, losy ich mieszkańców przyszły tu za nim. Podeślijcie mi jeszcze Howarda... Z chęcią go przenocuję. Własne łóżko mu udostępnię, by dobrze się wyspał! - Cześć. - powiedział machinalnie, bo nie mógł milczeć. Matka wiedziała co robi. Odwdzięczę ci się kiedyś Grace... Padło pierwsze pytanie. Co tam? Odpowiedź mogła być bardzo długa jak i bardzo krótka. Pierwsze w kolejce było krótkie i oszczędne 'nic'. Uznał że jednak nie będzie dostarczał Grace powodów do wyrzutów skierowanych w jego stronę za doprowadzenie Chrisa do rozstroju nerwowego, gdy dopiero co odzyskał przytomność - Dużo nieciekawych rzeczy. Coraz to gorszych i pechowych. - wyznał spoglądając na niego z ciekawością. Nie takim go zapamiętał. Jestem ciekaw jak nazywają się te proszki, które ci zaaplikowali... Wywrócił oczami na drugie pytanie jakie mu zadał. Odchylił się w tył i wyprostował w krześle. Zachciało mu się szermierki słownej - O to samo mógłbym zapytać ciebie. - powiedział widząc jak chłopak mu się przygląda - Nie. Skądże. - zaprzeczył i nawet nie skłamał - Wszystko jest... Dobrze. - przewertował w umyśle przykładowe tematy rozmów jakie mógł z nim przeprowadzić i wszystkie wydawały mu się dziwnie niebezpieczne jak taniec na linie bez zabezpieczenia. Jasne. Zamknij się i śpij. Tak było zdecydowanie najlepiej... Ja muszę pomyśleć. Przed oczami stanął mu obraz Mariki i jej usta układające się w zdanie 'W końcu to Twój brat.' - Nie. - powiedział i wskazał ruchem brody na iPoda zapewne należącego do Judit - Czego słuchaliście? - ten temat wydawał mu się najbezpieczniejszym z bezpiecznych. Chyba że mają inne gusta muzyczne. Wtedy będzie trzeba szybo pomyśleć nad czymś innym... Rozsądnym wydawało mu się opuszczenie tej sali pod pretekstem napicia się kawy. Kiedy chłopak się zawiercił Adam zapytał - Potrzeba ci czegoś? - za to wszystko mógł spokojnie obwiniać Marikę. Jakieś pół roku temu nie było go w tej sali, nie proponowałby mu pomocy. Napewno by z nim nie rozmawiał. Może wcale by go nie znał - Niewygodnie ci? - uniósł nieznacznie jedną brew w górę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:48, 06 Lut 2010    Temat postu:

Zakaszlał cicho przykładając zaciśniętą pięść do ust. Kiedy przestał uniósł lekko głowę w górę i znów spojrzał na Adama. Póki co rozmowa z nim przychodziła mu dość łatwo. Zasługa czego? Proszków? Czy też może własnej woli? Można by stawiać na to pierwsze,ale też z drugiej strony przecież mógł normalnie porozmawiać z własnym bratem. Tak? Więc rozmawiał. Nie ważne czyja to była zasługa. - Rozumiem. Ciężka sprawa na dłuższą metę. - odpowiedział gładko. Ani jeden mięsień na jego twarzy nie drgnął. Twarz perfekcyjnie opanowana. Jakoś znajomo brzmiało. - Ale chyba z każdego kłopotu jest jakieś wyjście tak? - zagadnął. nie wiedział jakie miał problemy. Jego rzekomy brat nie spowiadał mu się z tego. On sam też go o to nie wypytywał. Gdyby chciał mu powiedzieć to by powiedział, a Chris nie należał do osób ciekawskich i wpieprzających się komuś z buciorami w życie prywatne. - No chyba lepiej patrzeć na Ciebie niż Cię ignorować? Znaczy się gapić w sufit. To tak jak bym nie poszanował Twej osoby i całkowicie olał. - odpowiedział na jego drugą odpowiedź, a w zasadzie może pytanie. Mało ważne. Liczył się fakt i sens słów wypowiedzianych przez Adama. - A jak dobrze, to dobrze. - wzruszył lekko ramionami. Poczochrał się po swojej blond czuprynie robiąc na niej nieład. Uśmiechnął się lekko pod nosem. - Mnie niczego. Chyba wszystko mam. Jud mi pożyczyła, bo mój chyba został w domu, albo nie wiem gdzie. - Nie pamiętał gdzie miał swoją mp4. Gdzieś wsiąkła. A wolał słuchać coś niż nic, ale to coś musiało mieć sens i dawać radochę jak i energię. - Obecnie? System of a Down. Fajne mają piosenki. takie dające kopa. Reszty nie zdążyłem przesłuchać, ale myślę, ze się nie zawiodę. - pokiwał zawzięcie głową zgadzając się ze swoimi słowami. - Przynajmniej moje klimaty. - parsknął śmiechem szczerząc się w dość przyzwoitym uśmiechu. - Kurcze te łóżka mogłyby być wygodniejsze. Jak człowiek się na nim należy to ma ochotę stąd uciec. Mięśnie zaczynają boleć od tak bezczynnego leżenia. Już wolałbym wstać. Szczerze mówiąc. - to wydawało mu się bardzo dobrym pomysłem, ale niestety był podłączony do aparatury i nie miał obecnie jak. nie mógł się jednak doczekać aż stąd wyjdzie. - A Ty? Co lubisz słuchać? - zapytał przełykając cicho ślinę bo zaschło mu lekko w ustach od mówienia. Miał ochotę się czegoś napić ciepłego. Jednak nie powiedział tego głośno.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:14, 06 Lut 2010    Temat postu:

Adam przywołał na twarzy wyraz bezinteresowności. Jakoś nie miał ochoty się z nim użerać. Na nic nie miał ochoty. Rozmowa nie zabijała, ani nie bolała. Póki jeden drugiego nie rozsierdzi będzie dobrze. Później może być już różnie. Później nie będzie się tym interesować - Na dłuższą metę wszystko bywa uciążliwe. - dopowiedział swoje zdanie. Zastanowił się nad pytaniem Chrisa - Wyjście? - pokiwał głową - Zawsze jakieś powinno być. Praktycznie zawsze człowiek ma wybór. Jednak czasem bez względu na to co wybierze będzie źle. - nie miał pojęcia jak czuje się Sobh, co dokładnie się stało. Mogło być tak jak powiedział. Dwie możliwości, obydwie złe - To zależy kto co lubi. - powiedział Adam uśmiechając się krzywo - Lubisz jak ktoś nadmiernie ci się przygląda? - pokręcił głową - Podejrzewam ze nie. W naszym wypadku pewnie ignorancja jest tym lepszym rozwiązaniem... Niestety. - nie mógł tego zrealizować, bo nie chciał by jego własna żona miała go za kawał sukinsyna - Ciesze się że... - wzruszył ramionami - Jakoś mnie... - chrząknął. Szczerze wątpił w to co miał zamiar powiedzieć - szanujesz. - wysłuchał odpowiedzi Chrisa na pytanie jakie zadał - System?! - zawołał cicho teraz patrząc na niego z zainteresowaniem. To dopiero... - Ja? - wstał i zaczął krążyć po sali bo źle mu się siedziało w jednym miejscu - Napewno nie popu ani hip - hopu... - czuł się teraz spacerujac z jednego końca na drugi o wiele swobodniej - System of a down jest fajny, ale wolę... - wzruszył ramionami - Linkin Park?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:30, 06 Lut 2010    Temat postu:

- Czy ja wiem. - przybrał strapioną minę zastanawiając się nad swoją wypowiedzią. - Nie każde rozwiązanie musi okazać się złem. To zależy od samego wyboru. Albo jest źle, albo jest dobrze. Nie ma pół środków. Jest całość. Nie może być średnio. Tak się nie da. - to właśnie chciał powiedzieć, mniej więcej w takim sensie jak powiedział. - Nie ma złotego środku na bolączki. Można jedynie w jakiś sposób ułatwiać sobie życie, albo chociaż starać się aby było one łatwiejszym i znośniejszym. - dopełnił swojej wypowiedzi. Tak myślał. Na życie zawsze znajdzie się jakiś sposób. Trzeba go tylko znaleźć i opatentować, a później jedynie doprowadzać do perfekcji. - Choć u nas to chyba różnie bywa. Bo niby żyje się błogiej nieświadomości a jedna decyzja czy wiadomość może wszystko spieprzyć. - i na tym zakończył ten temat. nie chciał aby stał się czasem drażliwym czy coś. Nie miał ochoty ani na utarczki słowne, ani na krzyki, ani na żadne kłótnie. - Nie lubię. Chyba nikt nie lubi. Wkurza mnie to jak się ktoś na mnie ciągle gapi jak bym nie wiem. No co najmniej mu obiecał ciasteczko. Tak. To znaczy nie. No nie lubię i już. - powiedział zgodnie z prawdą. Wolał jak go ignorowano. Ale raczej to odnosiło się do obcych osób lub mało ważnych dla niego. Te ważniejsze miał na uwadze. Zawsze starał się zachowywać z nimi kontakt wzrokowy. - Taaa? - uniósł lekko brwi w górę. - Przyznam rację. Wymiatają. Mają kilka piosenek, które przypadły mi do gustu, ale ogólnie kapela jest wporzo. Nie ma co im zarzucić. - chciałby się zamienić z Adamem miejscami. Też by sobie pochodził po sali. - Nie lubię popu bo mają gówniane piosenki. Już to mówiłem Jud. Drażnią mnie one. Śpiewanie o miłości, o zerwaniu i o dupie Marynie. Badziewie. - miał pod tym względem czyste sumienie. Gdyby ktoś słuchał jego odtwarzacza nie znalazłby ani jednej takie piosenki. - Wszystko bezbarwne i robione pod publikę byle tylko jak najdrożej się sprzedać, a nie ma w tym nic wartościowego, nie ma w tym czucia, rytmu, emocji takich jakie powinny być. - Wyjaśnił rozkopując kołdrę leżącą na nim. - Jednak wolę sto procent rock. Brzmienia gitar, perkusji czasem nawet smyczków czy pianina. To mi odpowiada najbardziej. - zakończył obracając głowę w stronę okna. Za oknem było już ciemno. Dzień zapadał zmierzchem bardzo szybko. Człowiek kładł się spać było ciemno. Wstawał wcześnie również ciemno. Totalna masakra.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:59, 06 Lut 2010    Temat postu:

Adam popatrzył na niego z kąta sali. Prychnął bezgłośnie. Nie zgadzał się z nim. Postanowił zaryzykować dyskusję na ten temat. Co mu szkodziło? Może tak się uwolnię... - Nie. Przyznam rację że nie ma złotego środka, cudownego remedium na wszystkie problemy nękające ludzi. Ale czasem nie wybiera się tylko pomiędzy dobrem a złem. Czasem wybiera się między złem a drugim złem. Pojecie mniejszego zła jest ci znane? - przekręcił głowę w bok a jego włosy zawisły przez moment swobodnie - Rozumiesz co mam na myśli? Choćby nie wiesz jak bardzo się starał i usiłował znaleźć wyjście nie znajdziesz. Znajdziesz takie które jest trochę lepsze od tego gorszego, co nie znaczy że dobre. - był zatwardziałym pesymistą, a kiedy Mariki nie było obok nie musiał się starać być optymistyczny - Nie ma czegoś takiego o czym ty mówisz. Każdy człowiek jest inny i nie wynajdziesz recepty uniwersalnej. - gdy Chris zakończył Adam pokiwał z uznaniem głową - Tak. Jedna decyzja... Jedna wiadomość, a... - nie powiedział jednak ze to wszystko pieprzy. Przez Marikę nie mógł tak powiedzieć - Zobaczymy jak będzie. - mruknął pod nosem odwracając się od niego by obserwować korytarz. Parsknął śmiechem - Nie mów o ciastkach. - przypomniała mu się Grace i momentalnie zassało go w żołądku - Tak. - nie przeciągał jak chłopak - Mają w sobie coś z szaleństwa. Można... Dużo przy nich można. - rozmowa zeszła na te przyjemniejsze tematy i jakoś się toczyła. Powoli i jakby z rozwagą. Adam uważał na każdy swój krok a Chris gadał wesoło i beztrosko. Oparł się o drzwi - Nie wiem o czym śpiewają... - machnął lekko dłonią - Bo tego nie słucham. Marika czasem lubi się oderwać, ale na szczęście rzadko. Sprzedają się bo ludzie to kupują. Zarobek jak każdy inny. - powiedział spoglądając na niego - Chciałbyś wstać. - stwierdził widząc jak wodzi za nim wzrokiem i wierci się na łóżku - Poczekaj... - wyszedł z sali i odetchnął. Poczuł teraz że tam się dusił. Jego żony ani matki nigdzie nie było widać. Zaczepił jedną pielęgniarkę i zapytał o lekarza. Ten szedł korytarzem więc zawołała go a Adam zapytał czy coś da się zrobić z tym by chłopak mógł czuć się swobodniej. Mężczyzna powiedział że musi go najpierw zobaczyć więc wrócili wspólnie na salę. Lekarz zajął się Chrisem a Adam zaczął się zastanawiać czy nie za bardzo się wczuwa. Odrzucił takie uczucie. Nie było dla niego.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:11, 08 Lut 2010    Temat postu:

Wysłuchał Adama i jego opinii na temat zła. Po części miał rację. Czy było mu to znane? Aż za nadto. Za dużo się wydarzyło w jego życiu. Może przechodził podobne sytuacje co jego brat? Może mieli coś wspólnego? Ale czy na pewno? Nie można było być tego pewnym. - Czaje o co Ci biega. Mniejsze zło lub większe. Żadne pół fabrykaty. No wiesz, ale i nad tym można by długo polemizować. To zależy co się uważa za zło? I czy to co się uważa za zło jest faktycznie złem? Nie mówię, że nie jest tak w Twoim przypadku. Zresztą chyba po naszej rodzinie to wszystkiego można się spodziewać. Samo zło. - wykrzywił usta w lekkim grymasie niezbytniego zadowolenia. W tym jednym mógł przyznać swemu bratu rację. Co do drugiego nie bardzo. - Jest. Oczywiście, że jest. Mówiąc o recepcie nie miałem na myśli recepty dla każdego. Chodziło mi o indywidualność. Wyłączność dla siebie samego. Rozumiesz? Każda osoba jest inna tak jak powiedziałeś. No i właśnie do tej zmienności charakterów powinna być dostosowana. To każdy powinien ją odnaleźć dla siebie samego. Dla swego spokoju. Swej potrzeby. - wyjaśnił na prędce co miał na myśli. Mógłby długo o tym mówić, ale nie było sensu. To co najważniejszego o tym miał do przekazania to przekazał. - Niektórzy, a może raczej wiele osób nas nie rozumie. - Mówiąc nas miał na myśli osoby słuchające rocka. Czy też ciężkich brzmień. - Myślą, ze jesteśmy jacyś opętani, sataniści i tym podobne, bo słuchamy cięższej muzyki niż inni. A co w tym złego? Przecież każdy ma prawo wyboru gustu. Skoro wolę rocka to go słucham. - wzruszył ramionami jak by było mu to obojętnie. Szczerze mówiąc spływało to po nim jak po kaczce. - Można wiele. - powtórzył za nim. - To prawda. Trzeba tylko chcieć. Mi muzyka dodaje powera. Takiego dziennego kopa, żeby lepiej funkcjonować. Przynajmniej mam to czego chcę. - odłożył na szafkę ipoda od Jud. Poczekał za bratem, który wyszedł z sali. Kiedy wrócił z lekarzem nie powiedział nic. Osłuchał go, obadał i odłączył od aparatury. Wyszedł z sali. Odrzucił kołdrę na bok i wstał na równe nogi lekko się chwiejąc. Poczekał aż zawroty miną. Wyprostował się , przeciągnął i zaczął krążyć po sali tak jak jego brat. - Dzięki. - rzucił w jego kierunku serdecznie. Było mu o wiele lepiej mó normalnie chodzić.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:37, 08 Lut 2010    Temat postu:

Adam patrzył jak Chris zrobił pierwszy dość niepewny krok. Nie drgnął nawet gdy chłopak zachwiał się lekko. Nie leżało to w jego naturze. Musiał sobie zaskarbić jego uznanie, a było mu do tego jeszcze bardzo daleko. Wystarczy że zawołałem lekarza. Radź sobie... Zerknął na zegarek. Choćby nie wiadomo jak chciał nie mógł przyspieszyć jego upływu. Był tutaj uwiązany. Przestał krążyć po sali by nie przecinać drogi z Chrisem. Wolał nie ryzykować. Jego 'dzięki' było wręcz podejrzanie serdeczne a Adam nie dawał się nabierać. Chciał znać tylko nazwę leku, by ewentualnie zaaplikować go później sobie czy jemu. W zależności, który z nich będzie bardziej drażliwy - Muzyka nie ma nic wspólnego z satanizmem. - uznał przekręcając zegarek na nadgarstku - Dobry rock, powinien mieć mocny rytm i jak stwierdziłeś... - tu wykrzywił lekko usta i był gotów zgodzić się z Marii w temacie za jaki na wstępie zbeształa Judit - Powera... - on nigdy tak nie mówił. Nawet kiedy był o połowę młodszy. Obrzucił Chrisa krótko i niezbyt natarczywie wzrokiem w końcu mogąc mu się z bliska przyjrzeć. Jakieś podobieństwa istniały. Był wysoki, prawie równy z Adamem, szczupły jak każdy osobnik dziwacznej rodziny, której cudem tylko byli wspólnymi członkami. Miał coś z Grace, coś co miał Adam. Tylko włosy miał jasne - Jakiś ostatni metal, który nie zasługuje na miano muzyki czy zespoły określające się za satanistyczne tak, ale... Każdy ma prawo słuchać tego czego chce. - przyznał Adam krzyżując ramiona na piersi - Ale każdy ma też prawo do własnego zdania, dlatego też z tego korzystają, choć mogli by skończyć na jego wygłoszeniu a nie czepianiu się innych o to czy o tamto... - mruknął wywracając oczami. Wydawało się że na ten temat poznali już swoje zdanie i wypadało wymyślić coś nowego. Adam zacisnął usta a po chwili zapytał - Jesteś zadowolony mieszkając z Grace? - chciał wiedzieć o nim coś więcej i uzyskać informacje w miarę spokojnej rozmowie a nie kolejnej kłótni. Trzeba mu zajrzeć w kartę i zobaczyć jak te prochy się... Zamrugał nagle. Przypomniało mu się na czym ostatnio skończyły się dla niego lekarstwa.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:22, 08 Lut 2010    Temat postu:

- No dobra, dobra my o tym wiemy, ale nie każdy sądzi tak jak my. Niektórzy po prostu zapominają o tym gdzie są granice. Myślę, ze czasami warto jest się ugryźć w język niż robić z siebie kretyna i wygadywać wierutne bzdury. Ale koniec na ten temat. - Machnął ręką tym samym dając znak, że nie ma co tego rozwlekać. Obaj mieli swoje zdanie. Obaj się w czymś tam zgadzali i to wystarczało. Robił kolejne kółko w sali jakiej się znajdowali z założonymi z tyłu rękoma kiedy Adam zadał pytanie. Stanął na moment prostując się. Uniósł głowę w górę. W jego pytaniu nie było nic złego, ale jakoś Chris nie był zbyt chętny bay o tym mówić. Bo czyż mógł nazwać mieszkaniem z Grace przyjeżdżanie od czasu do czasu do niej? W zasadzie niedawno tutaj się przeniósł, ale ile tam przebywał? Raptem kilka godzin zanim się dowiedział o bracie. Westchnął ciężko i znów zaczął krążyć tym razem wkładając w swój każdy krok dodatkową energię. - Cóż. - zaczął niepewnie. - Nie wiem czy można to nazwać mieszkaniem z mamą. Dopiero niedawno co przyjechałem, uciekłem do Grace. Tak to bywałem tutaj jedynie na wakacje i ferie zimowe. Mi było tak lepiej, a mój ojciec znaczy się nasz, bo to tez Twój ojciec choć chyba go nie znasz? No mało ważne. Nic straconego. Miał wolne ode mnie, od narzekań więc mógł swobodnie popijać tą swoją wódeczkę. - skrzywił się niemiłosiernie. Obrócił się plecami do Adama i przystanął gapiąc się na drzwi wejściowe do sali i na to co się dzieje na korytarzu. - Jednak wolę mieszkanie z matka niż z ojcem. Ciesz się, że nie musiałeś przez to przechodzić. Tak jak ja. - rzucił lekko uszczypliwie. Nie było to niczym złośliwym, ale zazdrościł tego Adamowi. Jego matka oszczędziła, a Christophera niestety skazała na piekło jak sam nie raz mówił i uważał. - Jak zawsze są plusy i minusy. Jak to mówiłeś wybór między jednym złem, a drugim. - Nie miał tu na myśli swej matki. Nie uważał jej za zło. Chodziło mu raczej o sam wyjazd. O to, że musiał tak wędrować, p opuszczenie swoich znajomych i temu podobne. Zamilkł na kilka dobrych minut. Chyba, żadnemu z nich nie kwapiło się do rozmowy. - A Ty? Gdzie mieszkasz? Znaczy się tutaj w Nowym Yorku czy też gdzieś indziej? - nie wiedział. Nie znal swego brata. Dopiero dowiadywał się o nim to i owo.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:04, 08 Lut 2010    Temat postu:

- Niektórzy... - zawiesił na moment głos - Większość to idioci, którzy nie mają własnego zdania, albo nie są na tyle odważni by je wygłosić i.. - pokręcił głową. Chciał usłyszeć odpowiedź na pytanie jakie mu zadał. Chłopak był dla niego krążącą teraz w kółko zagadką, a Adam przyglądał mu się uważnie, śledząc każdy jego jak narazie spokojny gest. Uśmiechnął się pod nosem. No mów! Nie wyglądał by spieszyło mu się z odpowiedzią, a Adam nie wyobrażał sobie czekać w nieskończoność. Zdziwił go jego niepewny ton. Nie powiesz chyba że się mnie boisz... Z ciekawością posłuchał. Tak... Wakacje i ferie zimowe. Ja do Ronalda a ty do Nowego Yorku... A jak zacząłem pracować, to już bez różnicy, bo zawsze wiedziała kiedy wpadnę, jeśli w ogóle wpadałem... Był pod podziwem umiejętności organizatorskich Grace. Przez tyle lat jej się to udawało - Nie. Nie znam go. Nie chciałem go nigdy poznać. - uściślił widząc pytający wzrok Chrisa. I nie zamierzam. Utkwił wzrok w jego plecach mrużąc oczy. A chciałbyś się zamienić? Masz pecha. Już za późno. Miał tą przewagę i szczęście że był starszy. Tylko mi zazdrościć. Zapadło wygodne dla Adama milczenie. Żadnemu z nich się nie spieszyło, ale kiedy padło pytanie ze strony Chrisa, Adam był zmuszony odpowiedzieć - Mieszkam i tu i w Forks. To takie małe miasteczko kawałek od Seattle. Mieszkałem tu, bo prowadzę interesy, ale do Forks trafiłem trochę ponad rok temu i już zostałem. - nie będzie mu się tłumaczył dlaczego wybrał tak a nie inaczej. Miał nadzieję że Chris nie wymaga od niego rozwinięcia wypowiedzi. Teraz mieszkam gdzie mi wygodniej.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:22, 08 Lut 2010    Temat postu:

- W takim razie tylko pozazdrościć. - Powiedział szczerze. Adam miał wybór, a Chris? Zostało mu to narzucone z góry. Tak zadecydowała od początku matka, a on nie mógł nic zrobić. Bo co może małe dziecko? Co może nastolatek? Niepełnoletni w dodatku? Musiał się podporządkować choć nigdy nie ukrywał, ze to mu przeszkadza, ze jest mu niewygodnie. Skazany na ojca pijaka, który mało co się nim interesował. Mógł nie wracać nawet tydzień do domu, a i tak nikt go nie szukał. Jak by tam umarł to tez by chyba nie zwrócił na to uwagi. Wzruszył ramionami do swych myśli. Gówno mnie to już obchodzi. Nie chcę tam wracać. Wolę mieszkać z matką niż z ojcem. A jak nie to... - Nie dokończył. Mężczyzna mu przerwał odpowiadając na jego pytanie. - To chyba dobrze? Jesteś niezależny. Masz własny kąt, własną rodzinę. To dobrze. - powtórzył cicho. Podszedł do okna, pochylił się lekko a dłonie oparł na parapecie patrząc za okno na spadające z nieba drobinki białego puchu. Chris nie lubił zimy. Wolał wiosnę lub lato, ewentualnie mógł się przyzwyczaić do jesieni, ale nie zima. Na tym zakończył wypytywanie swojego brata. Nie miał jakoś tematów do rozwinięcia. No chyba, ze Adam miał? Szczerze w to wątpił.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:37, 08 Lut 2010    Temat postu:

Adam parsknął cicho śmiechem. Mówiłem... Mi można tylko zazdrościć. Zastanowił się nad tym gdyby jednak było inaczej. Gdyby to on był tym młodszym. Co by robił mając przed sobą perspektywę mieszkania, tak jak mówił Chris z alkoholikiem. Gdzie bym teraz był? Zakładał że napewno nie tu. I napewno nie tam gdzie do tej pory przebywał Chris. Wyrwałby się za wszelką cenę. Skoro byłoby tak jak mówił to co to za różnica czy mieszkałbym tam czy nie? Pomyślał że też umie udawać i Grace o niczym by się nie dowiedziała. Kiedyś i tak by się wydało... Nieważne. Adam zerknął na zegarek. Mógł się już zbierać a musiał iść jeszcze na oddział Mariki po swój płaszcz, bo nie zamierzał zamarznąć. Zerknął na niego gdy padło kolejne pytanie - To bardzo dobrze. - Chris nie musiał i nie powinien wiedzieć przez co Adam przechodził. I tak by się z nim teraz za nic nie podzielił swoimi wspomnieniami. Popatrzył na chłopaka podchodzącego do okna - Christopher. - zdziwił go jego oschły ton, ale nie zmienił go ani trochę - Grace, Marika i Jud poszły coś zjeść. Ja muszę odebrać kogoś z lotniska, więc... Wybacz. Matka powinna niedługo wrócić. Marika wie gdzie będę. - obrócił się na pięcie. Nie musiał mu się tłumaczyć. Poszedł na oddział swojej żony rozglądając się, by nie minąć się z kobietami przypadkiem. Kiedy wychodził nie natknął się jednak na nie. Wsiadł do wychłodzonego samochodu i stwierdził że pogoda i tak się pogorszyła. Pojechał na lotnisko po Jeanine.

/ Ulice / Lotnisko


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Christopher Knight
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:49, 08 Lut 2010    Temat postu:

Pokiwał mu zawzięcie głową. - Dobrze. Jedź. Nie zatrzymuję. - powiedział cicho. Nie musiał mu się tłumaczyć, a i Chris nie pytał. Kiedy Adam wyszedł i został sam w sali pokrążył jeszcze trochę po niej zastanawiając się nad swoim życiem i nad tym co ma zrobić. Szkoła. Tak matka mi nie popuści... - Westchnął ciężko. Jakoś nie uśmiechała mu się perspektywa szkoły, ale coś robić musiał. Wolał to od powrotu, a matka wyraźnie zaznaczyła, ze jak nie będzie do niej uczęszczał to może wracać do ojca. Niedoczekanie Twoje. Za nic tam nie wrócę. Już wolę uciec... - pomyślał rozgoryczony taką perspektywą, a raczej jej brakiem. Bo co miał robić? Nic. Nie miał nic do gadania. Nie na takim etapie. Etapie gdzie wszystko było dla niego nowością. Położył się do łóżka. Wziął ipoda do ręki i załączył sobie muzykę wpychając słuchawki do uszu i bezwiednie gapiąc się w sufit z nieodgadnionym wyrazem twarzy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marika Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z piekła
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:18, 08 Lut 2010    Temat postu:

Odprowadziła wzrokiem męża. Grace była przebiegła. Wiedziała jak zadziałać aby mężczyźni w końcu się poznali. A może nóż widelec się polubią? Szczerze jednak w to wątpiła znając swojego męża. Nie należał do osób, które tak szybko się przekonują do obcych. Po chwili z sali wyszła Jud. Więc panowie zostali sami. Ukradkiem zerknęła na Grace lekko się starając uśmiechnąć, a Grace wiedziała o co Marice chodzi. - No co? - zapytała jak by niewinnie. - Ty już wiesz co mamo. - poklepała ją lekko po ramieniu. Zrozumiały się. Grace uśmiechnęła się z wdzięcznością do swej synowej. Zerknęła na Jud, która do nich podeszła. Odpowiedziała spokojnie na jej pytanie. - Bardzo dobra znajoma wpadła pod samochód. Jest w szpitalu. - Nie powiedziała, ze się rozkleiła chyba aż nadto było to widać. Cóż mogła zrobić. Ujęła swoją matkę pod rękę bo tak było jej po prostu wygodniej. - Idziemy coś zjeść. Chodź. - zachęciła ja spokojnym tonem głosu bez wyrzutu, bez przepychanki słownej. Marika była zbyt rozstrojona aby się w to teraz bawić. - Później tutaj wrócimy. - powiedziała zgodnie z prawdą. Zaszły do bufetu szpitalnego zajmując miejsce przy jakimś stoliku.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:31, 08 Lut 2010    Temat postu:

Idę droga pani... Judit powlekła się za nimi na dół nie wiedząc co lepsze. Opuszczanie kłótni, która mogła się wywiązać w sali w której przebywali bracia czy zadręczanie Mariki swoją obecnością. Choć na nią nie warknęła Jud wiedziała że zapewne nie ma zbyt wielkiej ochoty by z nią przebywać. Wsunęła dłonie do kieszeni i ze wzrokiem utkwionym w podłogę szła za nimi. Grace popatrzyła na Marikę wzruszając ramionami. Uśmiechnęła się do synowej i stwierdziła gdy opuściły oddział - Wiem... Jestem zła... - roześmiała się radośnie - Ale inaczej się z nimi nie da. Obaj potrzebują terapii wstrząsowej. Nic im nie będzie. - mruknęła pod nosem gdy wchodziły do bufetu. Jud zerknęła na starszą kobietę. Wydawało jej się że to całkiem sensowne podejscie ale zawsze istniała szansa niepowodzenia. Usiadły przy stoliku a pani Knight zamówiła dla siebie sałatkę. Jud postanowiła zrezygnować z jedzenia bojąc się niechcianych sensacji żołądkowych i postawiła na herbatę. Dziewczyna siedziała przodem do drzwi. Kiedy zauważyła kto wchodzi zjechała w dół na krześle, jakby chciała się stąd jak najszybciej ulotnić. Głowa ledwo wystawała jej ponad krawędź stolika. Do środka wszedł Adam trzymając za dłoń małą dziewczynkę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marika Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z piekła
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:44, 08 Lut 2010    Temat postu:

- Wiem o czym mówisz. Znam to doskonale. Te charaktery. To im dobrze zrobi. Są dwa wyjścia, albo się pozabijają, albo pogodzą. Innego wyjścia nie widzę. Jednak musi do tego między nimi dojść aby wszystko było uregulowane. - Marika miała nadzieję, ze wszystko będzie w jak najlepszym porządku i, ze nic złego jednak się nie stanie. Zerknęła na siostrę, a później znów na teściowa. - Poradzą sobie, to duzi chłopcy. - zaśmiała się cicho zasiadając na przeciwko Grace. Zamówiła sobie jakąś lekko strawną sałatkę. Nie mogła nic tłustego, w końcu karmiła piersią. Jadła ją w spokoju teraz zwracając się do Judit. - No moja droga jak tylko wrócimy pojedziemy Cię zapisać do szkoły. Skoro masz być pod naszą opieką to będziesz do niej uczęszczać. A resztą zajmiemy sie później. - Marika pomimo natłoku obowiązków nie zapominała o niczym. Zerknęła na męża, który wszedł z Jean do sali. Był cały i zdrowy. Więc było dobrze. Popatrzyła na Jean i wyciągnęła do niej ręce by ją wziąć sobie na kolana. - Jean słonko chodź do mnie przywitaj się z ciocią. - posłała jej ciepły uśmiech. Pełen zatroskania. Cieszyła się, ze oboje już tutaj są.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:51, 08 Lut 2010    Temat postu:

/ Ulica

- Tak. Obydwie się ucieszycie. - powiedział kiedy przystanęli na skrzyżowaniu - Jest śliczny. - tym razem i w jego głosie zabrzmiał entuzjazm. Prawdziwy i szczery - Bardzo podobny do cioci. - powiedział - Tylko że narazie musi leżeć w inkubatorze bo zbyt wcześnie się urodził, więc... Ale już nie długo będzie można go zabrać do domu. - wytłumaczył Jeanine gdy znów jechali - Siostra... Ma na imię Judit. - dodał - Czy podobna? Na pierwszy rzut oka na pewno nie, ale gdy się przyjrzysz stwierdzisz ze tak. Choć bardzo długo będziesz się przyglądać. - Adam zahamował i znaleźli się pod szpitalem - Tak, mam brata. - powiedział bez emocji w głosie. Tłumaczenie całej sytuacji zbyt dużo by mu zajęło a Jean była tylko dzieckiem więc nie musiał tego robić. Powinna jej wystarczyć informacja że Adam ma brata. Bez znaczenia było to że zna go zaledwie dwa dni - Tak. Dość dobrze. Wszystkich zaraz poznasz, ale najpierw ten obiad... - bufet był na samym dole. Otwarł przed nią drzwi i ogarnął pomieszczenie wzrokiem. Trzy znajome mu kobiety siedziały przy jednym ze stolików. Jedna była ewidentnie niezadowolona. Co jest Jud? Parsknął śmiechem i puścił Jean gdy wyrwała się do Mariki. Podszedł do nich po chwili i rozpiął płaszcz. Zawiesił go na ostatnim wolnym krześle i powiedział - Smacznego. - zerkając na matkę i Marikę przed którymi stały talerze z zamówieniem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jeanine
Pół-wampir



Dołączył: 15 Lis 2009
Posty: 171
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:10, 08 Lut 2010    Temat postu:

/ Ulica

- W takim razie z chęcią poznam. - uśmiechnęła się lekko do wujka miętoląc w dłoni łapkę swojego misia. Poczęła cicho do niego przemawiać. - Słyszałeś ciapek? Poznamy małego Adama i cioci siostrę i wujka brata i będzie jeszcze Grace. I ciocia. - powiedziała głosem pełnym entuzjazmu. Zerknęła na wujka. - Cieszy się wujek, ze to już? - była bardzo spostrzegawcza. Nigdy nic nie uchodziło jej uwadze. Cała Jean. - Malutki. No tak jak się za wcześnie urodził. Ale na pewno wkrótce wyjdzie i będzie można go zabierać na spacery. - chciała z chęcią iść z nim na taki spacer. Tak jak tata mówił do Zoo czy gdzie indziej. Weszła do szpitala i pociągnęła noskiem. Uderzyła ja sterylność i zapach wszelkich leków. Poszła do bufetu z wujkiem i pobiegła do cioci puszczając wujka dłoń. Wdrapała jej się na kolana tuląc do niej. - Cześć Grace. - pomachała jej lekko już pogodniejsza. - Smacznego. - powiedziała za wujkiem. Samej trochę jej zaburczało w brzuchu. - Cześć ciociu. - dała jej buziaka w policzek gdy się pochyliła w jej stronę. Spojrzała na dziewczynę o blond grzywkę. Nie mogła od niej oderwać wzroku. Tak jak wujek powiedział na pierwszy rzut oka różniła się od cioci, ale gdy się przyjrzeć dłużej były dość podobne do siebie. - Ty jesteś Jud? - zapytała niepewnie. - Cześć. - wyciągnęła do niej małą łapkę aby się przywitać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:19, 08 Lut 2010    Temat postu:

Obróciła szybko głowę w stronę własnej siostry - Co?! - zawołała porażona tą perspektywą. Pokręciła głową. Chciała do Hiszpanii. Do ciepła, a tu marzła na kość i nie miała się w co ubrać niedługo. Jud spojrzała krzywo na Adama gdy usiadł - Co tak na mnie prychasz? - zapytała nie poprawiając się na krześle - Wiedź że właśnie postanowiono... - wskazała ruchem głowy na Marikę - że zostanę zapisana do szkoły,co za tym idzie będę z wami mieszkać. - uśmiechnęła się do niego nieładnie - Nadal ci tak do śmiechu? Bo mi do cholery nie! Odwróciła od niego wzrok i spojrzała na dziewczynkę na kolanach Mariki która przyglądała jej się intensywnie. Jud usiadła po ludzku i odsunęła herbatę bo mała o mało co a trąciłby ją dłonią. Podała jej swoją - Tak. Widzę że już... - zerknęła na szwagra - Nie ważne. Jestem Judit. Mimo mi cię poznać. - pamiętała co mówiła Marika i zdobyła się na uśmiech dla blondyneczki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marika Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z piekła
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:29, 08 Lut 2010    Temat postu:

- To co właśnie usłyszałaś. Nie krzyw się tak. Nie jesteś jeszcze pełnoletnie. Do tego czasu, skoro masz już mieszkać z nami to będziesz do niej uczęszczać. Prawda Adamie? - już to postanowiła. Skoro raz tak rzekła to nie było odwrotu. Zresztą rozmawiali o tym już wcześniej z mężem. Razem sobie z tym poradzą. A skoro mają sobie radzić to wszystko ma się układać według założonych norm. - Witaj skarbie. - Ucałowała ją również w policzek i pogłaskała po blond główce. - Ciesze się bardzo, ze już jesteś z nami. Na co masz ochotę? Zjemy coś, a później pójdziemy do Adama. Zobaczysz go. - uśmiechnęła się do niej lekko. Poprawiła ja na swoich kolanach. - Dziękuję kochanie. - posłała wzrok pełen wdzięczności mężowi. Cieszyła się, ze jest już razem z nimi. - A Ty na co masz ochotę? - zapytała i jego. Skoro już byli wspólnie mogli się posilić. - I jak tam Chris? - uniosła lekko brwi w górę ciekawa jego reakcji.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:44, 08 Lut 2010    Temat postu:

Adam utkwił rozbawiony wzrok w Jud - Prawda Mariko. - poparł żonę uśmiechając się złośliwie. Zbił Jud z pantałyku - Osobiście zatroszczę się o to byś miała taki zabawny szkolny mundurek jak noszą dzieciaki w Japonii. I ogólnie... - roześmiał się odchylając głowę w tył - Weźmy jeszcze Chrisa! Co nam szkodzi... Przy odrobinie szczęścia pozabijacie się nawzajem... - rzucił z kpiną. Nie zauważył zaintrygowanego spojrzenia Grace, która po chwili zapytała - Zrobiłbyś to? - Adam spojrzał na nią koso - Nie! - zawołał zaraz patrząc na nią jak na wariatkę. Nie wyglądam na schronisko dla młodzieży. - Co już? Że powiedziałem jej jak masz na imię? Wybacz... Nie wiedziałem że nie mogę. - mruknął kąśliwie. Jego matka oderwała się od sałatki spoglądając ciągle ukradkiem na syna - Cześć Jean. - powiedziała uśmiechając się do niej - Jak ma się pan Ciapek? - Adam spojrzał na Marikę znad karty dań, szczerze rzecz biorąc bardzo ubogiej - Jak? Normalnie... - mruknął i zagłębił się w niej powtórnie - Chyba wezmę... - zmarszczył nieznacznie nos - Zwykłą kanapkę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marika Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z piekła
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 14:09, 08 Lut 2010    Temat postu:

Dziewczynka uścisnęła dłoń dziewczyny lekko nią potrząsając. Odwzajemniła jej uśmiech. Poprosiła o kanapkę z tuńczykiem. Kiedy ją dostała zaczęła ją pałaszować z zachętą. Była zwyczajnie głodna. Przez zatkane usta nie mogła mówić, dopiero gdy przełknęła mogła odpowiedzieć. - Super. - pokiwała zawzięcie głowa i dalej pałaszowała swój posiłek obserwując zaciekawiona tym co się dzieje przy stole. - Mundurek? Ach zapomniałam, ze muszą mundurki nosić. Genialnie. Będzie Ci do twarzy z tą pink grzywą. - parsknęła cicho śmiechem. Obróciła machinalnie głowę w stronę matki gdy wypaliła z tekstem. - Mamo! - spojrzała na nią karcącym wzrokiem. Wiedziała co jej chodzi po głowie. Adam zrobił błąd żartując na ten temat. Grace jak się uprze to nie ma przebacz. - Wybij to sobie z głowy. - pokręciła zawzięcie głową. Nabrała na widelec porcję swojej sałatki i wcisnęła ją sobie do ust. Jean utkwiła swe spojrzenie w Grace, która zadała pytanie. - Czuje się już dobrze, miał lekki katarek, ale już mu przeszło. Trochę się bał lecieć samolotem,a le spaliśmy więc jakoś udało nam się przez to przebrnąć. - wsadziła do ust ostatni kawałek kanapki mieląc ją zawzięcie w ustach.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Judit
Człowiek



Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 14:19, 08 Lut 2010    Temat postu:

- Co?! - wstała gwałtownie od stolika odsuwając krzesło. Wzięła w dłoń kubek z herbatą i wskazała palcem na Adama - Wybij to sobie z głowy! - zerknęła na Marikę - Po moim trupie! Nie ma obowiązku noszenia mundurków, a jak już to sama go sobie będziesz nosić! - zdenerwowali ją tą propozycją a w zasadzie nakazem - Wracam jutro do domu i nic mnie nie interesuje! Możesz sobie do rodziców dzwonić. Mam to gdzieś! - wyszła, prawie wybiegła z bufetu poruszona zaciskając palce na papierowym kubku - Wasze niedoczekanie cholera jasna. Żadna szkoła... Nie wrobisz mnie w opiekę nad twoim dzieckiem... - mruczała gniewnie pod nosem przemierzając szybkim krokiem czyste korytarze. Szarpnęła drzwi od sali Chrisa i weszła do środka spoglądając na niego tak jakby to on był winny temu wszystkiemu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:42, 08 Lut 2010    Temat postu:

- Smacznego Jean. - mruknął Adam - Smaczna? - gdy dziewczynka pokiwała głową, postanowił zdać się na jej gust i po chwili przed nim wylądowała taka sama kanapka wraz z herbatą. Nim zaczął jeść Jud wstała od stolika. Gdy wyszła spojrzał na Marikę - Sądzisz że na serio to zrobi? - obejrzał się widząc grzywę czarnych włosów, krótszych niż włosy jego żony znikające za najbliższym rogiem. Wzruszył ramionami. Grace spojrzała na Marikę pytająco - Tak? - z wybuchu złości Judit nic sobie nie zrobiła. Widywała gorsze. Adam wiedział o co chodzi, ale w spokoju i ciszy zajął się swoją kanapką spoglądając raz na młodsza a raz na starszą. Wyraził już swoje zdanie i Grace dobrze wiedziała że tego nie zrobi. Starsza z kobiet powiedziała - Nie widzę powodów by się unosić Mariko. Powiedziałam to ot tak sobie. To nie moja wina ze nie znacie się na moich żartach. - powiedziała z godnością, kiedy wykpiono jej pomysł nim jeszcze zdążyła go im wyłożyć. Trudno. Zwróciła się do Jeanine - Och to przez tą pogodę... - machnęła lekko dłonią - Niedługo przyjdzie wiosna. A w lataniu samolotem nie ma nic złego. - powiedziała i wyciągnęła palce by pogładzić ją po blond główce. Skończył się posilać i odchylił się w krześle - Mamo. Chrisa już podłączali od tego wszystkiego. - uznał że wypada ja poinformować - Tak? - kiedy jej syn pokiwał głową wstała - Wybaczcie. Zobaczę co powiedzą lekarze... - wstała i wyszła zostawiając rachunek na głowie Adama.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marika Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z piekła
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:01, 08 Lut 2010    Temat postu:

- Dziękuję. - powiedziała uśmiechając się lekko do Adama. Również mu tego życzyła. Kiedy skończyła jeść otarła raczki jedna o drugą by pozbyć się okruszków z palców, następnie podobnie postąpiła ze swoimi spodniami. - Bardzo. - powiedziała zgodnie z prawdą. Jej osobiście smakowała. Napełniła swój żołądek. Nie była już głodna. Poczekała za ciocią, która właśnie kończyła jeść. Zerknęła za Jud, która wypadła z bufetu jak burza. Uniosła brwi w górę i zerknęła najpierw na wujka, później na ciocię, a później na Grace. Nie widziała powodu aby się obruszać szkoła, sama chciała iść do niej z chęcią. - A ja jak wrócę też pójdę do szkoły. Mama z tatą mają mnie zapisać. - Kiedy przypomniała sobie o matce sposępniała trochę, ale nie dała tego wyraźnie po sobie poznać. Swoje lęki trzymała głęboko w środku. - I z chęcią tam pójdę. - rzekła aby się ożywić. Zerknęła również na Grace, która się tłumaczyła, a następnie opuściła kawiarnię. Zostali w trójkę z piątki. - Nie mam pojęcia. Jeśli chce to niech wraca. Nikt jej siłą nie będzie przy nas trzymał. - wzruszyła ramionami wkładając ostatni kęs do buzi. Odsunęła od siebie pustą miseczkę. Napiła się herbaty. - Ja mam nadzieję, ze to żart. - nie miała nic przeciwko Chrisowi, ale kolejne dziecko na ich głowie to za dużo. - Też mu to mówiłam. W lataniu nie ma nic złego. Ja się nie boję. - wzruszyła ramionami przyciskając do siebie misia. Powiedziała to do Mariki i Adama bo Grace już nie było. Westchnęła cicho nie mogąc się doczekać zobaczyć dziecko. Lekko się zawierciła. - o dobra to co idziemy? - kiwnęli jej głowa. Gdy Adam uregulował rachunek wyszli z sali. Powędrowali na górę tam gdzie były malutkie jeszcze dzieci. Adam wziął Jean na ręce by mogła dobrze widzieć. - Widzisz tam? - wskazała jej Marii palcem przez szybę. - Tam leży nasz synek. - uśmiechnęła się do niej. - Faktycznie śliczny. - wtrąciła gapiąc się na niego jak urzeczona. - I tak słodko śpi. - nie mogła od niego oderwać swego wzroku.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:17, 08 Lut 2010    Temat postu:

Zerknął na Jean kiedy wspomniała o szkole i uśmiechnął się blado - Chciałbym by Judit miała taki zapał jak ty Jean. - powiedział chcąc tym samym pochwalić dziewczynkę i dać jej powód do dumy, bo zauważył na jej twarzy cień smutku - Może pójdziecie tam obie a ty weźmiesz ją ze sobą na lekcje? - gdy każdy skończył Adama zapłacił, nie przejmując się tym ze matka zostawiła to dla niego. W końcu to ona a nie kto inny żywiła go i ubierała gdy był młodszy - Powinno jej się spodobać w pierwszej klasie. Ten sam poziom zachowania, albo i gorszy... - uznał ze skwaszoną miną. Spojrzał na Marikę przekręcając głowę by widzieć jej twarz - Dobrze wiesz że nie możesz... - teraz on miał jej o tym przypominać? Wiedział, zdążył już dostatecznie poznać rodziców Mariki by wiedzieć że są tak samo jeśli nie bardziej uparci jak ich córki. Jud nie mogła wrócić do Hiszpanii choć Adam nie miał nic przeciwko, a Marika nie mogła jej tam puścić - Przestań. Dobrze wiesz że żartowała. Poza tym... On ma własne zdanie i zapewne by nie chciał. Nie ważne. Mamy własne problemy, te wychowawcze Grace już mało mnie obchodzą. - znaleźli się na oddziale Mariki i stanęli pod czymś na kształt okna w ścianie. Adam pochylił się i poderwał Jean w górę by nie musiała stawać na palcach. Sam się przyjrzał swemu synowi. Widział go dziś po raz pierwszy. Wyglądał na szczęśliwego, w ciepłym wnętrzu inkubatora. Na usta mężczyzny wypłynął nieznaczny uśmiech.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marika Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z piekła
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:34, 08 Lut 2010    Temat postu:

- Chyba ona jest za duża aby iść do pierwszej klasy. Wszystkie dzieci by się z niej śmiały. - przyłożyła dłoń do ust i zaczęła cicho chichotać. - Taki duży dzieciak i w pierwszej ławce. A może w oślej? - wzruszyła ramionami. - Ona jest dużo starsza. Więc musi iść do dużej szkoły. - powiedziała tonem prawdziwego znawcy. Umilkła jednak patrząc na małego chłopczyka. Był taki malutki jeszcze, ale śliczny. Podobał się Jean. Nie mogła się doczekać kiedy będzie już duży i będą mogli się razem bawić. - Oczywiście. Ja nie mogę? A chcesz się założyć? - uniosła w górę brwi. Mogła. Jeśli tylko chciała. Ale faktem było, to że jej rodzice powierzyli opiekę nad nią. Westchnęła nieznacznie. - Porozmawiamy o tym później. - Nie chciała o tym mówić przy Jean. Ich problemy miał zostać ich problemami. Mała dziewczynka nie musiała się z nimi tym zamartwiać. Sama miała nie lada problem. - To nie miejsce i czas na to. Zrobi tak jak ja zechcę czy jej się to podoba czy nie. - powiedziała twardo odwracając głowę od szyby. Uśmiech wypłynął jednak na jej twarz. Patrzenie na swego syna sprawiało jej radość. - Zaraz wrócę. - obróciła się na pięcie i tyle ja widziano. Poszła do dyżurki lekarskiej. W takiej sytuacji gdzie przebywała u nich Jean nie mogła zostać w szpitalu. czuła się dobrze. Po długiej dyskusji z lekarzem, który protestował, postawiła twardo na swoim. Powiedziała, ze nie może i już. Wypisała się na własne życzenie. Poszła do sali gdzie leżała. Wzięła czyste rzeczy na przebranie. Poszła do łazienki się oporządzić. Po 10 minutach gotowa wyszła wracając znów do sali. Zaścieliła za sobą łózko. Resztę rzeczy tych z szafki wrzuciła do torby. Kiedy była gotowa pożegnała się z kobietami tłumacząc, ze musi wracać do domu. Wymieniła z nimi uśmiech i z torbą wyszła z sali wracając do Adama. Zignorowała jego pytający wzrok. - No co? - zrobiła minę niewiniątka. - Wypisałam się. Nie zostawię was samych. - powiedziała zgodnie z prawdą. - Poczekajcie jeszcze chwilkę. - poszła do sali pielęgniarek gdzie musiała oddać pokarm dla swego synka. Musieli go nakarmić,. Gdy upuściła tyle ile miała powróciła do nich wchodząc na salę gdzie był inkubator. Pożegnała się z swoim synkiem cicho szepcząc do niego. W końcu wróciła do swego męża i córki przyjaciół. - Nakarmią go. Wrócimy tutaj jutro. - odezwała stając w końcu koło nich. Musieli jeszcze zrobić zakupy do domu. - To co jedziemy? Czy idziemy jeszcze do Chrisa? - zapytała niepewna tego co mają zrobić.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:52, 08 Lut 2010    Temat postu:

Adam był skłonny zgodzić się z Jeanine jednak jak zawsze miał pewne 'ale' - Nie w oślej. - stwierdził przypominając sobie jak to było w szkole. Co się robiło za karę, czy nieuwagę - Ona będzie wiecznie stać w kącie. - powiedział uśmiechając się nieznacznie ciągle wpatrzony w noworodka - Nie. W porządku. Do pierwszej klasy nie pójdzie, ale jeśli zostanie z nami, to znaczy ze mną i z ciocią... - zerknął na Marikę - To będzie chodzić do tej samej szkoły co ty tylko, oczywiście do innej klasy. - to był koniec tłumaczeń. Adam spojrzał na Marikę zaskoczony tonem kobiety - Oczywiście że możesz. - powiedział i obrócił kota ogonem - A zrobisz to? - cisza z jej strony była wymowna - Masz rację. Porozmawiamy o tym w domu. Kiedykolwiek tylko nie teraz. - jej kolejna wypowiedź a w zasadzie ton jaki do niej użyła zachwycił Adama. Wyszczerzył się niespodziewanie do Mariki. Uwielbiał tą władczość i wyrazistość jeśli nie była kierowana w jego stronę. Tą pewność i siłę. Kiedy powiedziała że wróci Adam obrócił się z Jean w stronę szyby - Zobacz. - wskazał jej na jeden z inkubatorów w którym właśnie umieszczano dziecko - Dopiero co się urodziło. - Jean przylepiła nos do szkła - Nie. - stwierdziła - Tak... Marszczy się? Krzywi. Spójrz wujku... Jakby było mu zimo. A wasz syn nie jest taki. Jest ładniejszy. - powiedziała pewna swoich słów. Mężczyzna zerknął na Marikę gdy do nich wróciła. Co ważniejsze na Marikę w pełni ubraną i to nie w piżamę czy w szlafrok. Na Marikę gotową do wyjścia. Uniósł w górę brwi - Poczekaj! - zawołał za nią ale już odeszła. Adam podenerwowany czekał za nią - Gdybyśmy byli sami jakoś byśmy przeżyli. - wyburczał pod nosem bo Jean była zachwycona wcześniejszą perspektywą powrotu Mariki do domu. Sam Adam był zadowolony z tego powodu, ale nie byłby sobą gdyby nie utyskiwał z jej decyzji - Nie wiem. - powiedział stawiając Jean na podłodze - Obiecałem że go pozna... Wasza rzecz... Mi to bez różnicy. Jak chcesz się spotkać ze swoją wściekłą siostrą...

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adam Knight dnia Pon 15:56, 08 Lut 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marika Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z piekła
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:07, 08 Lut 2010    Temat postu:

No i to było na tyle. Wszystko zostało postanowione. Czasem Marika musiała wziąć sprawy w swoje ręce,a jej mąż zdać się w pełni zaufania na nią. Raczej jeszcze nigdy nie zdarzyło się aby jej decyzje okazywały się złymi lub niesłusznymi. Ta również miała być tą dobrą. - W takim razie zajrzymy jeszcze na chwilę do Chrisa skoro obiecałeś. Poza tym trzeba się pożegnać, no i muszę moją małą pannice przywołać do porządku. Jezu, czy ona musi mieć taki uparty, buntowniczy charakter? Jak by niczego na spokojnie nie potrafiła ze mną. Wiem, czasem się czepiam, ale muszę. Jeśli za dużo się pozwoli wlazłaby mi na głowę, a na to nie pozwolę za Chiny ludowe. - Chwyciła Jean za dłoń, Adamowi zaś oddała swoją torbę by ją poniósł chociaż trochę. - No nic zobaczymy co tam słychać i jedziemy do domu. Szczerze mówiąc jest już dość późno. Musimy jeszcze wstąpić do sklepu po drodze. I Jean niebawem zacznie być śpiąca więc trzeba będzie ją położyć spać. - dziewczynka od razu się wyrwała wołając. - Wcale, ze nie! Nie chce mi się spać. - Marika z uśmiechem pokręciła głowa. - Teraz nie, ale jak wrócimy do domu to na pewno zachce Ci się spać. - powiedziała spokojnie schodząc piętro niżej gdzie przebywał Chris. Weszli do sali w jakiej się znajdował dołączając do reszty.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:17, 08 Lut 2010    Temat postu:

Nie całkiem obiecałem, ale... Musiał się zgodzić na wszystko począwszy od wcześniejszego wyjścia Mariki aż po spotkanie się Jean i Chrisa. Spotkanie dwóch sióstr za to zapowiadało się ciekawie. Zmarkotniał jednak gdy przypomniało mu się że i on teraz ma w tym jakiś udział. Musiał pomóc Marice jak najlepiej potrafił. Chwycił w dłoń torbę swej żony i zarzucił ją na ramię. Wsunął wolną dłoń do kieszeni płaszcza - Nie każdy jest tak grzeczny i uładzony jak my Marii. - zażartował sobie pamiętając ich jakże uprzejme względem siebie początki - Nie powiesz mi chyba że ty nigdy nie miałaś swego zdania i nie wojowałaś z własną matką? - nie wyobrażał sobie takiej układnej wersji Mariki - Po prostu... Widać że nic jej nie interesuje. Na jej miejscu pewnie też bym ci pyskował ile wlezie, za to że los mnie pokierował tak a nie inaczej. - zeszli po schodach na dół - A po co chcesz do sklepu iść? - mieli jeszcze co zjeść i dla trójki osób to powinno według Adama wystarczyć. Znaleźli się na sali. Jud z daleka utkwiła w Marice złowróżbne spojrzenie, a Adam powstrzymał się by nie wybuchnąć śmiechem.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Adam Knight dnia Pon 16:19, 08 Lut 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marika Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z piekła
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:29, 08 Lut 2010    Temat postu:

- Kochany ja to co innego. Ja miałam oczywiście swoje zdanie, ale potrafiłam to rozgrywać bardziej taktycznie. Nie pyskowałam w tak elokwentny sposób jak ona. Pomstowałam sobie ciszej, za to miałam większe luzy. Dostawałam to co chce. Ona tak nie potrafi. Miałam swój okres buntowniczy oczywiście przyznam rację, jednak radziłam sobie tym. Nie jestem aniołkiem Adamie. Swoje za pazurami mam. Tylko, ze będąc bardziej posłusznym można dojść do o wiele więcej rzeczy niż krzykiem czy kłótnią. - Nie przejęła się w ogóle zawistnym spojrzeniem siostry. Nie robiła jej tego po złości choć mogła tak myśleć. To nie ona się prosiła o to by sprawować nad nią piecze. - Myślałam, ze nie ma nic do jedzenia. - wzruszyła ramionami. - Ale skoro jest to nie musimy. Trzeba pecha jeszcze nakarmić bo biedny sam siedzi w domu. - polubiła tego czarnego kocurka. Przypadł jej do gustu i Adamowi też. - I wiesz co kochanie? Niech tak nie marudzi, zawsze mogła trafić gorzej. Jeżeli chce to może pojechać na kolejny trzymiesięczny obóz lub do szkoły dziewczęcej gdzie nie będzie miała ani komórki, ani zero makijażu, ani kolczyków, ani muzyki. Będzie tam usychać żałując, ze nie wybrała lepszego rozwiązania. Nie jestem jej wrogiem, ale jak mówiłam, nie pozwolę jej pyskować do mnie. - na tym zakończyła dość drażliwy temat. Wzięła dla odmiany dziewczynkę na ręce i podeszła do łóżka Christophera. - To jest młodszy brat Adama. - wskazała dłonią na chłopaka tłumacząc dziewczynce. - Christopherze, to jest nasza córka naszych przyjaciół, chciała się z Tobą przywitać. - uśmiech rozciągnął się na jej ustach. Usadowiła dziewczynkę na łóżku niedaleko chłopaka. - Nie masz nic przeciwko? - zapytała. Kiedy pokręcił przecząco głowa sama skinęła swoją. Była zadowolona.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 3223
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:44, 08 Lut 2010    Temat postu:

- Kochana... Czasy się zmieniają. - powiedział patrząc przed siebie - Dzieciaki nie tą już takie jak kiedyś. - pomyślał że brzmi jak staruszek ale miał rację - Nie byliśmy bombardowani tyloma informacjami na raz. Z resztą u was w Europie panuje trochę inny porządek, czy nie wiem... Model rodziny? Dzieci muszą słuchać rodziców. Nie mówię że u nas tego nie było. Tam jest to chyba inaczej postrzegane. I teraz to się odbija na wszystkich. Teraz się mówi że trzeba brać życie w swoje ręce, a nie siedzieć grzecznie w domu i słuchać matki czy ojca. I młodzi ludzie żyją według tej zasady. - taki wniosek wysnuł na podstawie skromnych obserwacji. Sądził ze to jest całkiem słuszne - Pech...! - zawołał strzelając palcami - Zapomniałem o nim! Tak. Ale z głodu nie zdechnie. Zostawiłem mu coś. Najwyżej cała kamienica będzie pod naszymi drzwiami z zażaleniem o jego przeraźliwe miałki. - wywrócił oczami. Chorzy ludzie. - Jasne że mogła trafić gorzej. Mogła trafić na mnie sprzed okresu gdy poznałem ciebie i to byłby dla niej prawdziwy obóz karny. - coś złego zabłysnęło mu w oczach - Nie ważne. Nie ma nic do gadania. A jak nie to faktycznie. Sam jej kupię bilet i... Jak się u was mówi 'do widzenia'? - Adam spojrzał na Grace gdy Jean witała się z Chrisem - I? - matka uniosła na niego wzrok - Wypisują go po jutrze. - powiedziała zerkając na tego młodszego - Stwierdzili że można bo wszystko jest dobrze. A wy... A ty co? - zapytała patrząc na Marikę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marika Knight
Człowiek



Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z piekła
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:59, 08 Lut 2010    Temat postu:

- I to mnie właśnie martwi. Zero szacunku do człowieka choćby i sobie flaki wypruwał dla drugiej osoby to jeszcze Cię nazwą tyranem, bo czasem się coś narzuci. Paranoja. - pokręciła zawzięcie głową szepcząc do męża. Czuła, że z Jud będzie miała jeszcze w trzy i trochę roboty. Nie należała do tych pokornych, a Marii do tych, które łatwo przepuszczają. Obie jak się uparły to mogło być bardzo nieciekawie. No cóż taka natura. - Poniekąd tak, ale co kraj to obyczaj, chyba tak. Tak? - nie była pewna tego co mówi jednak tak jakoś jej to przyszło na myśl. - Ja nie mówię Adamie, ze ma być cicha jak mysz bo swoje zdanie trzeba mieć, ale nie musi tego wykrzykiwać. Powiedziałaby spokojniej to jakoś by się to przedyskutowało, a jak ona mi wyjeżdża z tekstami Co? Po moim trupie i tym podobnym robiąc mi na złość to wiadomo, ze nie popuszczę. - Zaczynał ją drażnić ten temat. Miała go dość. Tylko ciągle Jud i Jud. I co jeszcze? - To bardzo dobrze. Dobre nowiny. A Ty moja pannico zostaniesz pod czujnym okiem Grace no chyba, ze chcesz mieszkać u nas? Wybieraj. A o powrocie do Hiszpanii zapomnij jak na razie. I tak nie ma tam rodziców. A dziś zadzwonię i poproszę by Ci kartę z pieniędzmi zablokowali. Jesteś skazana na nas póki co. Więc jak? - utkwiła w niej swój wzrok. - A ja co? Jak co? Wracam z mężem do domu. W zaistniałej sytuacji kiedy czuję się dobrze nie muszę być w szpitalu. Mogę równie dobrze być w domu. Nic złego mi się nie stanie. - powiedziała pewnie nawet w najmniejszym stopniu nie zamierzając zmienić swego zdania.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Twilight RPG/PBF Strona Główna -> USA / New York, New York... Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group, modified by MAR
Inheritance free theme by spleen & Programosy

Regulamin