Forum Twilight RPG/PBF Strona Główna

Dom Moonglade'ów

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Twilight RPG/PBF Strona Główna -> Obrzeża miasta
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dea
Człowiek



Dołączył: 26 Paź 2008
Posty: 2639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:56, 05 Lis 2008    Temat postu: Dom Moonglade'ów

Dom nieopodal centrum miasteczka, który Robert i Arleta zakupili niedawno. W starej czynszówce planują urządzić kawiarenkę z czytelnią - jak tylko odnowią budyneczek. Dea planuje pomagać im w prowadzeniu interesu trzy dni w tygodniu po szkole. Wokół domu znajduje się niewielki ogródek, zaś z tyłu domu nęcąca i mroczna ściana lasu.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dea dnia Sob 12:42, 08 Lis 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dea
Człowiek



Dołączył: 26 Paź 2008
Posty: 2639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 12:48, 08 Lis 2008    Temat postu:

// Forks - ulica

Dea zatrzymała się na granicy lasu obserwujac dom uważnie. Po policzkach ściekały jej łzy.
Tęsknię mamo... Tak strasznie za Tobą tęsknię - za wszelką cenę chciała stłumić szloch. Nie chciała więcej płakać. Po płaczu było gorzej. Nieznośny głos w jej głowie stawał się bardziej natarczywy. Spojrzała jeszcze raz w stronę domu. Arleta, żona jej brata, kręciła się po ogrodzie. Dea bezszelestnie wycofała się kawałek w las.

//w lesie - okolice domu Moonglade'ów


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dea
Człowiek



Dołączył: 26 Paź 2008
Posty: 2639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 1:11, 10 Lis 2008    Temat postu:

/las - okolice domu Moonglade'ów

Westchnęła ciężko raz jeszcze, gdy tylko wyszła z lasu. Przeszła szybko przez podwórko z rękami w kieszeniach. Arleta i Robert rozmawiali w kuchni lekko podniesionymi głosami
-... nie może, Robercie. To nie jest normalne dla dziewczynki w tym wieku - szwagierka Dei za wszelką cenę chciała jej zastąpić matkę. Dziewczynie oczy pociemniały z gniewu.
- Wiem, kochanie, ale nie ruszajmy tego sami, dobrze? - Robert zawsze starał się załagodzić sytuację. Prawdę mówiąc stał pomiędzy młotem a kowadłem. - Uważam, że spakowanie jej... zabawek...nie jest zbyt dobrym pomysłem.
Chwila moment... Czy on mówi o MOICH rzeczach? O MOICH skarbach? O MOJEJ kolekcji?
Nie zważając na dobre wychowanie, przebiegła przez kuchnię jak tornado. Wpadła do swojego pokoju.
-NIEEEEEEE!!!!! - wleciała znów do kuchni
- Gdzie one są???? Gdzie???!!! - jej głos stawał się coraz głośniejszy i bardziej piskliwy. - Nie masz prawa! Nie! - rzuciła się na Arletę. - Nie masz prawa ruszać moich rzeczy! Oddasz mi je co do jednej! - jej krzyk wprawiał wszelkie szkło w niebezpieczne drgania - Nienawidzę Was! NIENAWIDZĘ! - wyglądała strasznie. Blada, potargana, z ciemnymi od szaleństwa oczami.
Rozejrzała się po kuchni dysząc gniewem. Jednym ruchem zmiotła z szafki świeżo umyte talerze. Odgłos tłuczonej porcelany rozniósł się głucho po domu. Arleta i Robert patrzyli na nią przerażeni.
Dea zgarnęła kluczyki od motoru wiszące na haczyku i nie oglądając się za siebie wybiegła z domu. Robert próbował ją przytrzymać, ale silnie odepchnęła go na ścianę. Wsiadła na motor i ruszyła z piskiem.
Juz po chwili przekroczyła dozwoloną prędkość kierując się przed siebie.

// La Push - klify


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dea
Człowiek



Dołączył: 26 Paź 2008
Posty: 2639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:42, 24 Lis 2008    Temat postu:

//lekarz

Dea zaparkowała motor kawałek od domu. Niespiesznie podeszła do drzwi i nasłuchiwała przez chwilę. Robert i Arleta musieli być poza domem. Uśmiechnęła się krzywo i odszukała klucz pod donicą na werandzie. Otworzyła i pędem wpadła do swojego pokoju. Wyciągnęła z szafy torbę podróżną i wrzucała po kolei ubrania, które wpadły jej pod rękę. Po chwili torba była juz pełna. Złapała kilka ulubionych kompaktów i pamiętnik. Upchnęła w torbie kolanem. Z wielkim trudem zamknęła pękaty bagaż i zwlokła po schodach na dół. Wyszła z domu. Zamknęła drzwi na klucz i ukryła go w skrytce pod donicą. Biegiem dopadła motoru. Przejechała obok domu i zatrzymała się za zakrętem, na skraju lasu. Chciała odwiedzić jeszcze swoje ulubione miejsca zanim wyniesie się stąd na dobre. Na pierwszy ogień poszła jej ulubiona polanka.

//las/ okolice domu Moonglade'ów


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dea
Człowiek



Dołączył: 26 Paź 2008
Posty: 2639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:58, 22 Sty 2009    Temat postu:

//La Push / Dom Gasparda


Doktor zaparkował samochód przed domem Moonglade'ów. Spojrzał na Deę z troską
- Gotowa? - zapytał
Dea podniosła głowę i z zaciśniętymi ustami pokręciła głową.
- A czy to ma jakieś znaczenie, Doc? Nigdy nie bedę dostatecznie gotowa. Ale przecież i tak to musi być zrobione, prawda? Coż więc za różnica czy przyjedziemy tu za tydzień, czy pójdziemy dziś? - jej głos niknął we wnętrzu sporej terenówki.

Doktor Betrell poklepał ją po ramieniu.
- Kiedy tylko będziesz gotowa, Dea...

Dziewczyna westchnęła ciężko.
- Chodźmy. Załatwmy to byle szybciej. - otworzyła drzwi i ociągając się wysiadła z samochodu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dea
Człowiek



Dołączył: 26 Paź 2008
Posty: 2639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:07, 22 Sty 2009    Temat postu:

Robert wyskoczył z domu, zanim zdążyli zapukać.

- W końcu raczyłaś się zjawić. Czy ty wiesz co my tu przeżywaliśmy??? - na dźwięk jego wściekłego głosu Dea skuliła się - Arleta nie moze się denerwowac, dostaje przez to wczesniejszych skurczy. Musielismy kilka razy wzywac lekarza. Co ci, do cholery, odbilo?! - nagle zauważył doktora. - A Pan? Coś Pan za jeden? - naskoczył na niego.

- Doktor Jacques Betrell, psychiatra - mężczyzna wyciągnął rękę w powitalnym geście. - Chciałem porozmawiać z Panem na temat pana siostry.

Robert przenosił zaskoczony wzrok z Dei na nieznajomego.
- Że co proszę? - wydusił w końcu.

- Doktor Jacques Betrell - ponownie przedstawił się Doc. - Pańska siostra, Dea, jest moją pacjentką. Czy moglibysmy porozmawiać w środku? - wskazał drzwi wejściowe.

Zaskoczony Robert otworzył drzwi i wpuścił ich do środka.

Dea minęła wściekła Arletę zanim kobieta zdążyła cokolwiek powiedzieć i usiadła na kanapie w salonie. Chwilę później weszli doktor z nadal zszokowanym Robertem i Arletą mającą pełen niezrozumienia wyraz pyszczka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dea
Człowiek



Dołączył: 26 Paź 2008
Posty: 2639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:29, 22 Sty 2009    Temat postu:

- Robercie, kim jest ten człowiek? - wyszeptała Arleta
- To doktor Betrell...
- Ten Betrell? Jacques Betrell? - kobieta zadała pytanie jakby mówiła o Jamesie Bondzie. - Ten psychiatra?

- Nie wiem, czy jest jeszcze jakis Betrell - doktorek zaśmiał się uroczo - jednak Jacques Betrell w tym kraju jest tylko jeden.

- Nie rozumiem - Arleta przysiadła na fotelu - ale co pan tu robi?
- On twierdzi, ze Dea jest jego pacjentką... - zaczął Robert, ale przerwał mu histeryczny śmiech żony.
- Ona jest kim? - Arleta nie mogła powstrzymać rechotu - Pan raczy zartować - ucięła nagle. - I ten zart jest wyjątkowo niesmaczny. Powinienes wezwać policję, Robercie.

- Myślę, że to nie bedzie konieczne - powiedział spokojnie Betrell wyjmując prawo jazdy - Czy to Pani wystarczy?
Arleta nieufnie wzięła dokument i obejrzała go z każdej strony. Oczy rozszerzyły jej się w zdumieniu.
- Panie Betrell - Robert postanowił wykorzystać chwilę milczenia żony - Moze pan wyjaśnic o co w tym wszystkim chodzi?

- Już spieszę - lekko chrapliwy głos Doca działał na Deę uspokajająco - Otóż, pańska siostra zgłosiła się do mnie z zamiarem wzięcia udziału w terapii. Po przeprowadzeniu wywiadu i zapoznaniu się z dokumentacją wypisową ze szpitala, postanowiłem jej pomóc. Pewnego dnia poinformowała mnie, że chce ją pan poddać kolejnej hospitalizacji. Uważam, ze byłoby to niewskazana ze względu na traumatyczne przeżycia, których tam doznała...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dea
Człowiek



Dołączył: 26 Paź 2008
Posty: 2639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:47, 22 Sty 2009    Temat postu:

- Słucham?! - słowa Arlety smagały niczym bicz - chce pan powiedzieć, ze uwierzył pan tej małej kłamliwej gówniarze w historyjkę z molestowaniem? Że niby ktoś ją tam krzywdził? - Arleta gotowała się z wściekłosci - Przecież to niedorzeczne! Ta mała żmija kłamie od małego! Ma nierówno pod sufitem! Ona nie była molestowana! Ona jest po prostu nienormalna!

- Nie jestem nienormalna, ty cholerna wiedźmo! - w oczach Dei już od dłuższego czasu płonął ogień. Dziewczyna poderwała sie na równe nogi i zwinęła dłonie w pięści - To nie ty uciekasz przed dotykiem każdego! Nie ty boisz się ludzi! Nie ty stronisz od innych! - wrzeszczała ile sił - Ty pieprzona jędzo!

- DEA! - Robert doskoczył do dziewczyny i potrząsnął nią - Zamknij się! Nie waż się krzyczeć na moja żonę!

- TYYYY!!! - Dea próbowała strząsnąć jego ręce ze swoich ramion - Rodzice przewracaja się w grobie! Nigdy mi nie uwierzyłeś! Nigdy nie chciałeś mnie słuchać! - wyrzuciła z siebie -Obchodzi Cie tylko ta twoja cholerna dziwka i jej bachor! - nawet nie zauważyła kiedy Robert się zamachnął. Odczuła tylko koszmarne pieczenie policzka, gdy dłoń jej brata zetknęła się z jej skórą. Dea przerażona spojrzała na niego. Robert nigdy jej nie uderzył. Nagle całe przerażenie przerodziło się w prawdziwą wściekłość. Wyrwała się Robertowi i chwyciła pierwszą rzecz jaka jej się nawinęła. Rzuciła nią o ścianę.

- To był nowy wazon - pisnęła wściekła Arleta - Ty psychiczna gówniaro! Zapłacisz mi za to!

Doktor Betrell wstał i błyskawicznie złapał Deę za ręce. Miał bardzo silny uchwyt.
- Cśśśś - wyszeptał rzucającej się Dei prosto w ucho - Cśśśś.... maleńka.... już spokojnie.... - Dea pod wpływem jego szeptu przestała się rzucać. Złość wyparowała z niej jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zostało tylko wyczerpanie i boląca pustka. Stała jak marionetka w rękach lalkarza. Z wypranym z uczuc spojrzeniem utkwionym w podłogę.

- Widzi pan! Ona jest nienormalna! Ją trzeba zamknąć! - Arleta przystąpiła do natarcia. Robert wpatrywał się w swoja własną dłoń z bolesnym wyrazem twarzy.

- Nie wydaje mi sie, droga pani, żeby to była jej wina - Jacques Betrell obdarzył małżeństwo Moonglade'ów zimnym spojrzeniem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dea dnia Czw 21:52, 22 Sty 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dea
Człowiek



Dołączył: 26 Paź 2008
Posty: 2639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:17, 22 Sty 2009    Temat postu:

Arleta łapała powietrze jak ryba. Chciała coś powiedzieć, ale spojrzenie doktora powstrzymało ją.

- Dea, proszę, wyjdź do ogrodu. Muszę porozmawiać z Twoimi opiekunami sam na sam. - głos Betrella na chwilę zyskał cieplejsze brzmienie.

Dea posłusznie ruszyła na zewnątrz. Przymknęła drzwi i usiadła w siedzisku huśtawki ogrodowej. Ze wzrokiem utkwionym w czubki butów zaczęła się delikatnie kołysać. Słowa same wypłynęły z jej krtani, a wraz z nimi cichy szloch.

- When the moon on a cloud cast night
Hung above the tree tops height
You sang me of some distant past
That made my heart beat strong and fast
Now I know I`m home at last

You offered me an eagle`s wing
That to the sun I might soar and sing
And if I heard the owl`s cry
Into the forest I would fly
And in its darkness find you by.

And so our love`s not a simple thing
Nor our truths unwwavering
But like the moon`s pull on the tide
Our fingers touch our hearts collide
I`ll be a moonsbreath by your side. -

Gdy skończyła nucić, szloch dosłownie wyrywał się z jej piersi. Dreszcze wstrząsały nią całą, a w serce zakradł się strach.

- Ja tam nie wrócę... ja tam nie wrócę... jatam nie wrócę... jatamnie wrócę.... jatamniewrócę... - powtarzała coraz szybciej i kołysała się coraz mocniej. Z tej swoistej katatonii wyrwał ją ciepły głos doktora.

- Dea... Dea... wejdź do środka... Proszę - Betrell mówił spokojnym głosem, z tą chrapliwą nutą, która przywodziła jej na myśl bezpieczną przystań.
Zatrzymała huśtawkę w miejscu i z głową schowaną w ramionach weszła do domu. Drżała na całym ciele.
- Usiądź, proszę - doktor pokrzepiająco pogaskał ją po ramieniu. Opadła na fotel cała spięta. Była gotowa rzucić się do ucieczki jak tylko wspomną o szpitalu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dea
Człowiek



Dołączył: 26 Paź 2008
Posty: 2639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:44, 22 Sty 2009    Temat postu:

- Dea... - zaczął Betrell łagodnym tonem - ustaliłem z Twoimi opiekunami, że zostaniesz pod moją opieką lekarską.
Do dziewczyny zaczęły docierać jego słowa. Powolutku podniosła głowę i spojrzała wokół. Arleta siedziała blada jak ściana ciężko oddychając, zaś Robert drżał na całym ciele w rozpaczy zaciskając dłonie.
- Zamieszkasz u moich przyjaciół. - kontynuował doktor spokojnym tonem- Tak będzie najlepiej dla wszystkich. Gdy uznam, że terapia jest zakończona... wtedy podejmiecie decyzję, co dalej. Ustaliliśmy, ze przez najbliższych kilka miesięcy spotkania z Twoja rodzina odbywac się będą jedynie w moim gabinecie. Myślę, ze powinniśmy się zbierać... A pan, panie Robercie, powinien rozważyć złożenie doniesienia o popełnieniu przestępstwa. - Betrell podniósł się i pomógł wstać Dei. Oszołomiona dziewczyna poddała się jego woli. Robert zblizył się do siostry.
- Deusia... - wyszeptał imię, którym zwracał się do niej gdy była małą dziewczynką. - Deusia... wybacz... - głos zaczął mu się łamać. Dea nie miała odwagi i siły by spojrzec mu w oczy.
- Panie Moonglade - doktor odsunął Roberta od siostry - na to przyjdzie jeszcze czas...- rzekł i złapał dziewczynę pod ramię. Wyprowadził ją z domu i wsadził do samochodu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dea
Człowiek



Dołączył: 26 Paź 2008
Posty: 2639
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:48, 22 Sty 2009    Temat postu:

Dea dopiero we wnetrzu terenówki Betrella odetchnęła mocniej. Spojrzała prosto w uważnie lustrujące ją oczy.
- W porzadku? - zapytał doktorek z troską. Dea w odpowiedzi kiwnęła głową.
- Chcesz jechać do domu?. - Ponownie przytaknęła.
Jacques odpalił silnik i niespiesznie pojechał w kierunku La Push.

// La Push / Dom Gasparda


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Twilight RPG/PBF Strona Główna -> Obrzeża miasta Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group, modified by MAR
Inheritance free theme by spleen & Programosy

Regulamin